Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

DTC7Przed wyjazdem - dwa główne założenia. Pierwsze i najwazniejsze, to spotkac sie po dosyc dlugiej przerwie nad woda, drugie to złowić fajnego karpia :). Oczywiście na początek rozstawienie sprzętu, necenie, sondowanie, i inne podstawowe czynności, o których nie będę pisał po raz 50-ty.



Pogoda, prawie jak zawsze w tym sezonie zmienna, kapryśna, duże wahania ciśnienia, mocny wiatr, ciepło, zimno i tak w kółko. Dopiero druga noc w miarę spokojna, z "normalnym" ciśnieniem i bez wiatru.

Drugiego dnia dojechał do nas również Witek i Wiesiek. Przywieźli ze sobą "szczęście", którego nam trochę brakowało, i po pierwszej wspólnej nocce mieliśmy bilans 2:1. Więc nie musieliśmy już mówić, że wygraliśmy z karpiami 1;1 na wembley 40 lat temu. Oczywiście jeżeli można tutaj mówić o jakiejkolwiek wygranej :)

3 w nocy, pierwsze branie, Witek i Wiesiek na pontonie, próba odciągnięcia karpia od gęstego zielska, długa, zacięta, i niebezpieczna walka, niestety zakończona porażką.

Kilka minut po tym braniu kolejne, na zestaw położony kilka metrów od brzegu, przed linią gęstego zielska. Witek zacina, po ugięciu kija i dźwięku hamulca słychać, że ryba nie jest mała. Możliwości również mieliśmy mało, ponton na innym stanowisku, straszna ciemnia, betonowe bloczki w wodzie. Jedyna opcja, hol na prawie dociśniętym hamulcu, niestety ryba była silniejsza i zaparkowała w zielsku. Na całe szczęście popełniła błąd jakimś cudem udało się ją z zielska wyciągnąć.

Efekt piękny ciemny karp, ważący prawie 35funtów. Pierwsza "wspólna" ryba tego sezonu Ojca&Syna :) Ryba do wora, rano foty...

 

DTC1

 

DTC2

 

DTC3

DTC4

 

 

Kilka minut po tym holu kolejne branie spod "ściany" zielska, tym razem Wiesiek miał szczęście, po efektywnym holu ryba na macie, wagi nieco mniejszej, ale 25 jest, funtów oczywiście :) W tym momencie było 2:1 :) Ryba jest również pięknym rekordem osobistym! GRATULUJEMY!

Z samego rana kilkanaście pięknych zdjęć z ręki Krzyśka, ważenie, uściski dłoni, buźki i do wody :)

 

DTC5

 

DTC6

 

DTC7

 

Karpie niestety opuściły nasz rejon, i w żaden sposób nie zmusiliśmy ich do brania. Skończyliśmy więc na 2 :)

W niedzielę część składu pojechała do domu, zostałem tylko z Rafałem. W niedzielę dojechał także Marcin ze Staśkiem, rozłożyli się kilkanaście metrów od nas. Odwiedziła nas także gupa znajomych z Bytowa, Maciek, Kamil, Szok i Cycu, było miło, trochę zaprocentowaliśmy, pozytywny wieczór.

Bartek Zdrzeniecki [DTC] 2011