Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

18.2 kga

Proszę się nie przestraszyć, wbrew temu co mógł by sugerować tytuł, nie będę pisał na temat zbliżającego się Nowego Roku i związanej z nim przepowiedni końca świata. Wręcz przeciwnie, artykuł ten jest związany z moimi oczekiwaniami, można powiedzieć marzeniami na najbliższe lata! 

<<<

 

 



 

A żeby dojść do finału, muszę cofnąć się parę lat wstecz. A dokładnie do roku 2008. W tym roku miałem okazję spotkać się poraz pierwszy z moim bohaterem.

                                                              OTO ON:

 

S6000498

 

Właśnie wtedy złowiłem go po raz pierwszy. Ważył wtedy 14kg. Radość z złowienia była o tyle większa, iż odbyło się to na zawodach, które przy jego udziale wygrałem. Nie był oczywiście jedyną moją rybą wyjętą, ale największą. Największą spośród złowionych przezemnie, jak i dał mi wtedy największą rybę zawodów. Następne spotkanie, sprawiło mi nie mniej radości! Minął rok i znów udało mi się przechytrzyć, mojego kolegę. Z perspektywy czasu, mogę nazwać go kolegą. Nie trudno było zauważyć, iż apetyt jemu dopisywał. Waga wskazała 16kg  i znów wygrana przy jego udziale. Tym razem gdy leżąc na macie, nie było zawodów, ale dał mi rekord łowiska.

 

    S6001697

 

Rok 2010 zakończony bez jego udziału. Drobne obawy, czy przypadkiem nie skończył na patelni? Wodę, w której mieszka mój bohater odwiedzają również mięsiarze! Radochy nie było końca, jak na zasiadce w czerwcu w 2011r. na mojej macie zagościł ponownie mój, stary znajomy. Podrósł, waga 18,2kg i znów rekord łowiska należy do mnie!!!

 

       18.2 kg

 

I teraz, wyjaśnienie tytułu. TO JESZCZE NIE KONIEC! Tak, tak to jeszcze nie koniec, mam oczywiście na myśli spotkania, z moim zaprzyjaźnionym karpiem.

I tutaj, w tym przypadku jest ewidentny dowód. Wypuszczanie ryb opłaca się!!! No kill!