Facebook G YT Twitter

UWAGA!

Strona nie przechowuje żadnych danych osobowych, poza imieniem i nazwiskiem autorów i bohaterów artykułów.

Administrator

Marek Malman 

Ocena użytkowników: 1 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

plawniowice1Oj wspomina mój dziadek tamte czasy, gdy wędkarzy było kilku, gdy zwykłe kawałki leszczyny odpowiednio zeszlifowane i połączone, gięły się w pałąk niczym z gumy. Kto wtedy myślał o teleskopach, czy węglówkach? Baa, zwykły bambus był powodem pożądania niemal każdego miłośnika wędkarstwa. Oj wspomina mój dziadek czasy, gdy jezioro to nie było jeszcze zalane. Malownicze oczka wodne, poprzedzielane pasami trzcin, niczym kontynenty na naszej ziemi, tworzyły urok niesamowity, budzący w sercu radość. Można było tam dojść z każdej że strony, z wschodu, z zachodu, północy czy południa.



Nie było ośrodków, hoteli, pensjonatów czy kawiarni, zamiast nich słychać było tylko gwizd wiatru, przeszukującego korony drzew, aby strącić na naszą głowę jakąś szyszkę... Zdarzało się, że ludzi poza uczęszczanymi szlakami, i po kilka dni się nie widywało. Komórki zaś ,własne czy cudze, nie zakłócały spokoju, a żadem pijany małolat, nie testował po nocy swojego samochody ze sportowym wydechem...Ludzie podobno widząc drugą łajbę pozdrawiali się już z daleka, a opływali tak, aby fali nie zrobić... Gdy podchodziło się do płotu czyjegoś domostwa, by o coś zapytać, z daleka słyszało się - 'momy ino jaja, i mleko'. O ile jajka się kupowało, to z mlekiem był już problem mniejszy. Błąkały się po pastwiskach krowiny, które aż prosiły się o wydojenie...

A czasem zabłąkała się w pobliże ogniska nad wodą jakaś kura. Sama się oskubała, wypatroszyła, posoliła, popieprzyła tak wspaniale... że aż grzechem było by jej nie wrzucić do żaru... I zdarzało się że ryby nie brały - lecz nikt nie narzekał, bo jak nie dziś to jutro...

Oj wspomina mój dziadek tamte czasy...

Dziś niestety wygląda to całkiem inaczej... Z każdej niemal strony jeziora ośrodki wypoczynkowe, domy letniskowe, korty tenisowe, znacznie utrudniają, a nieraz uniemożliwiają podejście do 'naszej' wody. Pozostało jednak kilka miejsc gdzie do wody dojść można, gdzie dno odpowiednie, i powędkować idzie. Co prawda,musimy co chwilkę odwracać się, czy ktoś nie próbuje opędzlować naszego samochodu, albo jakaś pijana młodzież czasem nie zrobiła z nas sobie tarczy do gry pod tytułem: rzut butelką z piwa do celu...

Powiedzmy że zaczynamy wędkowanie, chwile relaksu, bez problemów, bez kłopotów, bez stresu... ale czy aby na pewno??? po paru minutach w chaszczach za nami, przez które wydaje się że nikt nie przechodził latami, przedziera się postać. W końcu udaje się jej dotrzeć na nasze stanowisko, zostawiając przypadkowo czapkę na gałęzi, a zbierając jednocześnie z ziemi upuszczoną krótkofalówkę... ' dzień dobry, starszy porucznik..... kłania się nisko'. Już wiemy o co chodzi.

Samochód miał zostać zaparkowany w miejscu oddalonym o kilometr od miejsca wędkowania, a nie 30m. za nami... Cholercia - nici z dzisiejszej wizyty w wędkarskim... Po podpisaniu mandatu, oraz przestawieniu samochodu, człowiek zupełnie wyluzowany, siada na owym pomoście, patrzy na wspaniałe słoneczko, kulące się ku zachodowi... Nagle branie na wędce z trupkiem, niedaleki , delikatny odjazd, i cisza... tak własnie czule biorą węgorze oraz sandacze na Pławniowicach. Aby nie poczuły najmniejszego oporu nie stosuje się żadnych sygnalizatorów mechanicznych, tylko elektronika. A schodzące podczas brania zwoje żyłki z kołowrotka należy ściągać rękoma... takie cwane bestie... Zapalamy papierosa, myśląc 'dlaczego puścił?...' Po chwili branie na czerwonego robaka - krótki hol i piękna płoć ląduje w naszym jakże obszernym karpiowym podbieraku. Dlaczego karpiowy?? ponieważ kto wie., z jakim przeciwnikiem dane nam się będzie dziś spotkać...

Łowimy dalej. Jest branie - malutki jazgarek połknął robala tak głęboko, że jego koniec wyszedł mu...no wiecie gdzie... No, ale cóż niema tego złego. Zakładamy go na wędkę gruntową ponieważ ostatnią ukleję w wiaderku, porwał nam kot - pupil, przemiłego, starszego pana, mającego niedaleko swój letniskowy domek. Zarzucamy wędki i łowimy dalej, rozkoszujemy się nielicznymi chwilami relaksu, które w naszym zabieganym życiu są tak cenne. Nagle coś wyłania się z prawej strony naszego stanowiska, tnąc taflę wody niczym krawcowa materiał, robiąc taką fale, że nasze sygnalizatory jeszcze przez godzinę wydają pojedyncze piknięcia... wtem branie - na wędce z trupkiem. Staramy się nie popełnić żadnego błędu, zacinamy - siedzi. Ooo, albo niewielki sandacz, albo średni węgorz albo.... Ale on walczy jak karp, kurcze... wymawiając słowo KARP momentalnie czujemy na swojej szyi oddechy kibiców z sąsiednich stanowisk, na których to słowo działa jak magnes... Zza pleców zda się słyszeć' teee Jurek, Zbyszek, Józek, karp na Pławniowicach ruszył!!!' telefonia komórkowa...ahh. Jednak my robimy swoje, po dość długim holu w wodzie ukazuje nam się coś nie zwykłego - przepiękny okoń mieniący się dziesiątkami kolorów, pasy na nim niczym kropki na gepardzie nadają mu urody, sprawiając ze nogi robią nam się miękkie... Jest!!! Mierzenie przy świadkach - czterdzieści parę cm. jesteśmy tak dumni i szczęśliwi, a tą chwilę porównać możemy tylko z narodzinami naszego syna...Pada nagle pytanie - na co wziął??? a my, choć skusiliśmy nasze trofeum na trupka, i w dodatku z jazgara, bez zastanowienia odpowiadamy - na robaaaaka,,, ;)

Po czym wszyscy wędrują do swych wędek zmieniając przynętę. Kolejne branie - tym razem na robala - tniemy - siedzi (jednak mówimy to w myślach). Znów jakoś dziwnie 'chodzi'. po paru minutach lądujemy kolejnego, pięknego garbusa. W najśmielszych snach się tego nie spodziewaliśmy! Kolejny rzut, i kolejna ryba - wpadamy w euforię, ale emocje tłumimy w sobie, by nie zwrócić na siebie uwagi ciekawskich. Powoli robi się ciemno, delikatny chłód sierpniowej nocy skłania nas do założenia polaru - wtem, niczym na rajdzie Paryż - Dakar, wjeżdża na ręcznym sportowy samochód w raz z bandą ludzi pod wpływem, z kierowcą włącznie. Wyskakuje z niego kilka osób. i nie zważając na nic, biegiem pędzą wprost na 'mój', jakże rybny pomost. Wbiega, wybija się i wskakuje jeden z drugim do wody z zapałem godnym Otyli J. Nie zważając na nas, nie zważając na wędki, nie zważając na nic...

Więc co nam pozostaje, mając przy sobie jedynie przytępawy nożyk zawieszony na pasku, oraz gaz łzawiący w kieszeni, którego na dodatek nigdy nie używaliśmy??? Pakujemy czym prędzej nasze manatki, cały sprzęt, i choć brania na naszej miejscówce pewnie trwały by nadal, cieszymy się z tego, co dziś udało nam się osiągnąć - z pięknych ryb, z miłych chwil spędzonych pomiędzy sitowiem, z tego wszystkiego - co daje nam nasze hobby wędkarstwo:)

Tak własnie wygląda pokrótce wędkowanie na Pławniowicach. Ważne jest miejsce i znalezienie ryb. A gdy zaczną żerować - biorą dosłownie 'na wszystko'. Ja osobiście łowie na Pławniowicach zazwyczaj na spining. Uganiam się za sandaczami a łowię z reguły piękne garbusy i szczupaki. Sandacze -jak na razie złowiłem tylko na trupka. Okonia, którego prezentowałem w poprzednim artykule złowiłem na kopyto relaxa 8cm, perła, na główce mustad 10g z opadu. Choć to i tak niema większego znaczenia, jak się je znajdzie - walą na wszystko, nawet na trupka.

W internecie jest wiele szczegółowych opisów owego jeziora, więc myślę, że moja nieco humorystyczna wersja opisu - przypadnie wam do gustu;)

Z wędkarskimi pozdrowieniami

Kamil

Piotrek

 

plawniowice2

 

plawniowice1

2009-12-07

You have no rights to post comments

Nie jesteś zalogowany.

Terminy Live

Kanał Marfish.pl - wędkarstwo i przygoda

After Marfish - 27. 05. 2018 r.

Hangout - 28. 05. 2018 r. (?) 

Live z nad wody - 24. 05. 018 r. (?) godz nieznana

Zazwyczaj godzina 20:00

Terminy mogą się zmienić.

Wsparcie

Jeśli uważasz, że to co robi autor jest przydatne, możesz go dobrowolnie wesprzeć.

PayPal.Me/MarekMalman

Logowanie

Kto jest On Line

Odwiedza nas 444 gości oraz 0 użytkowników.

Legendy polskie

Legendy polskie

Wiedźmin

Wiedźmin

Grodziska Pirissani

Wczesnośredniowieczne grodziska plemienia Pirrissani

Baśnie Andersena

Baśnie Andersena

Baśnie Grimm

Baśnie grimm

Strict Standards: Only variables should be assigned by reference in /home/marfish/domains/marfish.pl/public_html/modules/mod_cookiesaccept/mod_cookiesaccept.php on line 24

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem