|
Wyświetl większą mapę
Mapa sporządzona w 1963 przez Instytut Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie. Kliknij w mapę, aby zobaczyć jej powiększenie w nowym oknie.

Jezioro Lubie ( Lubiszewo, Lubieszewskie ) leży w dorzeczu rzeki Drawy. Położone jest 95 m. n. p. m. Jego szerokość geograficzna: 52º27'4", długość geograficzna 15º55'0"
Jezioro Lubie ma powierzchnię 1439 ha, powierzchnię wysp 27,8 ha. Maksymalna głębokość to 46,2 m zaś głębokość średnia to 11,6 m. Długość jeziora 14100 m, a szerokość 2200 m. Długość linii brzegowej misy 40700 m, wysp 3750 m co daje ogółem 44450 m. Jezioro ma objętość 169880,5 tys. m³.
Położone jest na południowy wschód od Drawska Pomorskiego w województwie zachodniopomorskim, w powiecie drawskim w gminie Złocieniec. Nad jeziorem leżą miejscowości: Gudowo, Lubiszewo i Karwice. Na południowym brzegu jeziora znajduje się Poligon Drawski, leżący na obszarze Borów Karwickich ( Puszcza Drawska ). Jezioro leży na terenie Pojezierza Drawskiego i Pojezierza Wałeckiego, a jego zachodnia zatoka wbija się w Równinę Drawską. Przez jezioro przepływa rzeka Drawa, po której biegnie szlak kajakowy. Wokół jeziora wytyczono szlak rowerowy o długości 50 km. Lubie ma pięć wysp, a samo otoczone jest masywnymi wałami morenowymi, stąd brzegi jeziora są strome. Najwyższe wzniesienie znajduje się na wschodzie i ma 48,4 wysokości względnej. Jest jeziorem rynnowym, eutroficznym, a w rybackiej typologii sklasyfikowane jest jako sielawowe. Nad jeziorem znajdują się piaszczyste plaże.
Znajdziemy nad jeziorem siedem różnych ośrodków wypoczynkowych, a także pola namiotowe.
Ichtiofauna jeziora oprócz sielawy i siei składa się głównie ze szczupaków, okoni, sandaczy leszczy i płoci.
Administratorem wód jeziora jest Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Poznaniu. Gospodarzem jeziora jest Gospodarstwo Rybackie "Złocieniec" sp. z o.o. ul. Stanisława Staszica 19 78-520 Złocieńec Kontakt: tel. 94-36-715-58.
Sezon wędkarski trwa; z łodzi od 1.czerwca do 15.listopada, z brzegu od 01.kwietnia do 30.listopada. Wędkowanie dozwolone jest w porze dziennej od wschodu do zachodu słońca, w nocy zabronione.
CIEKAWOSTKA – MAGNETYCZNA ANOMALIA
Pomiary powierzchni jeziora Lubie wykazały odchylenie tafli jeziora od poziomu innych jezior. Między północno – zachodnim a południowo – wschodnim krańcem jeziora różnica poziomu wody wynosi aż 23 cm. Przyczyną tego jest nie do końca zbadana anomalia magnetyczna.
Autor zdjęć Ewita02



Opis wędkarski Opis wędkarski zacznę od ośrodka Relax, a to dla ułatwienia życia kol. Dominikowi, Poznań. Naprzeciwko ośrodka jest tzw. małe ploso z Głęboczkiem, bagatela - 35 metrów. Samo ploso jest nieciekawe wędkarsko, gdyż jest płaskie i schodzi lekką stromizną od brzegu do środka. Natomiast jedno miejsce w okolicach plosa jest godne polecenia: od strony Gudowa jest przystań jachtowa, przy przystani do jeziora wpada strumyk, no może nazwa za szumna, jest to raczej siurek odwadniający pola. Zdarzały się lata, że w jeziorze nie było ukleji lub jakiegokolwiek żywca, ale wyjątek stanowiła owa mała zatoczka przy przystani. Tam zawsze można było złowić żywczyki, bo pływały ich całe stada a to zawsze ściągało tam drapieżcę. Szczególnie szczupaki upodobały sobie ten rejon (dodam, że szczupak mały tam nigdy się nie pokazał); mimo kilkukrotnego kontaktu z grubym szczupcem nigdy mi nie udało się wyholować znaczącego przedstawiciela szczupaczej rodziny, zawsze przegrałem, z prozaicznego powodu: sprzęt nie wytrzymał. Polecam to miejsce zwłaszcza w godzinach wieczornych nie tylko łowiącym z żywcem ale też i spinningistom . Małe ploso przechodzi w duże ploso, trudno tego nie zauważyć, ale w linii prostej od „kapusty” do „samolotu” między głębinami 35 m a 45 m, znajduje się podwodna górka; ma 6
m głębokości. Nazwałem ją górką węgorzową, pewnie się domyślicie, dlaczego . Przeglądarka może nie wspierać wyświetlania tego obrazu. Ale wracajmy do ośrodka, zapakujmy dużo prowiantu i sprzętu, bo wyruszamy w bardzo ciekawą podróż wokół jeziora, no może nie całego ... Wypływamy z ośrodka i kierujemy się w prawo wzdłuż brzegu na ujście Drawy, mijamy dawny ośrodek mebli i na wprost ośrodka trzcinową wyspę, zaś po ok. 40-50 metrach zatrzymujemy się i stajemy na podwodnym cyplu o nazwie „trap”; ów cypel lekko wcina się w najgłębszą wodę na jeziorze, aby nagle opaść bardzo stromo. Dla tych, co szukaliby leszcza czy płoć byłoby to idealne miejsce - po uprzednim zanęceniu . Jest to miejsce szczególne, odkryte tylko przeze mnie (tak myślę) dzięki echosondzie. Trzyma się tam nie tylko biała ryba. Na prawym stoku pojawiają się też najgrubsze sandacze, a i szczupak też się trafi. My jednak zanęciliśmy na leszcza i płyniemy dalej trzymając się brzegu po prawej, od cypla „trap” do polany harcerskiej; obławiamy cały czas spinem, choć nieraz i na żywca się skusiło. Jest tam jedno godne polecenia miejsce za wygrzbieceniem, gdy brzeg ucieka lekko w prawo, na skraju trzcin pod wodą rośnie szczupacze ziele; szczupak murowany, jeśli akurat jest, tyle tylko że to szczupak trzcinowy i niewielkich raczej rozmiarów. Dopływamy do polany harcerskiej, w sam raz na krótki biwak, choć przez wiele lat było to zabronione. Samo miejsce przy polanie jest mało ciekawe, ale na samym końcu, tuż przy cyplu leżała zwalona wierzba. Przy wierzbie był dołek i warto jest tam się zatrzymać i spróbować powędkować. Dopływamy do cypla. Przy samym cyplu ciągnie się duża górka podwodna, w stronę jeziora jest stosunkowo płytko, 3-6 m, warto obłowić jej spady, bo są strome i zawsze czai się tam sandacz. Jesteśmy na cyplu, ostro skręcamy w prawo i kierujemy się ku Drawie, obławiamy dwie zatoki (płytkie i muliste), uważając na przybrzeżne kołki po starych kładkach myśliwskich. Jeśli szczęście nam dopisze i po drodze nie natkniemy się na sieci rybaków, to w kapelonach możemy połowić szczupaka a z białej ryby lina. Mówiło się zawsze o sumach widywanych w tym miejscu, ale przez 15 lat nigdy nie widziałem, aby ktoś takowego złowił. Samo ujście Drawy jest nieciekawe i nie wiemy, czy tam dotrzemy, a to z powodu bardzo płytkiej wody, no i wygląd śmietnika szybko nas zniesmaczy, więc ruszamy w drogę powrotną, tylko że trzymamy się drugiego brzegu czyli starej granicy poligonu. Jest to o wiele ciekawszy brzeg, mało uczęszczany przez wędkarzy, więc i ryba mniej spłoszona, bo skarpy dość strome na brzegu i to samo pod wodą. Przy tym brzegu, przy zwalonych drzewach i krzakach trzymają się okonie, pojedyńcze, ale za to grube. Płyniemy blisko brzegu, na którym rośnie las i dopływamy do miejsca, gdzie brzeg ostro skręca w lewo. Na brzegu nie ma już lasu tylko „ściana” trzcin, przy tej ścianie obławiamy drapieżniki. To było najlepsze miejsce na sandacza, ale na końcu ściany jest maleńki cypelek. Wystarczało nieco podnęcić, a leszcze zjawiały się tam natychmiast. Mijamy ów cypelek, brzeg ostro skręca w prawo, zaś po ok. 500 m w lewo. Na samym końcu jest mała zatoka. To królestwo krasnopiórek, gdzie nieraz pokaże się i szczupak. Zostawiamy zatokę i blisko brzegu kierujemy się w kierunku wyspy Rybaki, jednak przed przesmykiem zatrzymujemy się przy „czapli” i obławiamy spadki. Tam na spadach stawiamy żywce w południe lub spiningujemy za sandaczem [resztką] lub szczupakiem . Wpływamy w przesmyk między wyspą a stałym brzegiem [poligonem]. Sam przesmyk jest nieciekawy i ta strona wyspy Rybaki też, brzegi są płytkie i mało rybne. Na wyspie był zakaz biwakowania . Płynąc wzdłuż brzegu poligonu dopłyniemy do pali po starym wojskowym pomoście. Nie raz przy palach trzymały się tam okonie. Mijamy pale i wpływamy do sporej zatoki „miętusa”, dodam, że dość głębokiej - ok. 20 m. Tu obławiamy brzegi za szczupakiem a na głębinie stawiamy fileta; to nic, że mamy czerwiec, nie raz tam brał, zwłaszcza jeśli wiosna zimna była. Wypływamy z zatoki i kierujemy się w stronę Karwic, ale zanim tam dopłyniemy, mijamy po prawej stronie dwie spore zatoki. Na końcu pierwszej, przy sporym cyplu jest stromy spad, tam zawsze trzyma się ryba drapieżna i biała. Jaką metodę wybierzemy to już indywidualna sprawa. Druga zatoka jest nieco mniejsza, ale to wcale nie znaczy że gorsza.Co prawda przy brzegu jest dość daleko płytko, ale za chwilę mamy już spore spadki, na których stoją ryby. Dopływamy do samych Karwic, tu proponuję odpuścić ten brzeg i zrobić ostry skręt na drugą stronę jeziora. W połowie dystansu mamy dwie podwodne płytkie górki, świetne miejsce na drapieżniki. Tu proponuję zawrócić i płynąć w kierunku ośrodka, tyle że drugim brzegiem. Płynąc mijamy „lasek” na wysokości tego miejsca mijamy górkę podwodną na głębokości 5-6 m. Wokół tej górki zdarzają się miejsca głębokości do 20 m. Górka nie przyniosła ilościowo dużo ryb, ale jeśli się trafił sandacz to tylko gruby. Inaczej było na drugiej górce, bliżej wyspy, tam bywał mały sandacz ale za to w bardzo dużych ilościach. Obie górki znajdują się prawie na środku między jednym brzegiem a drugim, z tym, że ta przy lasku nieco jednak bliżej przy brzegu. Trzecia górka podwodna jest na wysokości wyspy i blisko jej cypla od strony plosa, to też świetna górka i często tu zagląda okoń . Wracając płyniemy w stronę wyspy od strony plosa, sam brzeg niezbyt ciekawy, ale jeśli ustawimy się na głębokości 3-4 m przy wyspie, to mamy szanse na drapieżnika. Kiedyś było to najlepsze miejsce na sandacze, dziś niewiele zostało z tego stada, ale wierzę, że zostały same największe, na które kiedyś zapoluję. PS – moja ostatnia wizyta na Lubiu to połowa lat 90., więc na pewno parę rzeczy się pozmieniało, kilka ubyło, kilka przybyło, więc jeśli ktoś ma aktualne dane, to proszę je tu wpisać, a nie zarzucać mi że czegoś, o czym piszę, już nie ma .Myślę i jestem przekonany, że ryby nie zmieniły swoich kryjówek i stołówek, przecież one tam są od setek lat. Zdaje sobie sprawę, że dla wielu ten opis Lubia nie jest zrozumiały bez mapy, ale niecierpliwość kolegów zmusiła mnie do zrobienia wyjątku i umieszczeniu opisu bez mapy.Skoro tylko zdobędę czytelną mapę i opiszę ją, to niezwłocznie ją tu udostępnię, tak samo i fotki . Opis jeziora zrobiłem tylko do Karwic, bo tę stronę znam najlepiej. Bywałem wprawdzie i dalej za Karwicami, ale nie poznałem tamtej strony tak dogłębnie jak tej.
ODRZAŃSKI TRAPER - Maniek
|