Facebook G YT Twitter

Ocena użytkowników: 3 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Gdy wychodziłem z domu, wiosna pełną gębą szalała na podwórku. 10 stopni w cieniu, kolejne 10 na słoneczku sprawiało, że ptaki świergoliły nadzwyczaj głośno. W powietrzu czuć było, że lada dzień zieleń wystrzeli z każdego zakamarka suchych jeszcze badyli drzew.

Po dziesięciu godzinach spędzonych w samochodzie, musiałem mieć minę jak Endrjiu w piątej rundzie podczas spotkania z Adamkiem. Zdziwienie, niedowierzanie…? Gdy wsiadałem do wehikułu była wiosna, a teraz gdy wysiadam …. Zima. Łeba zasypana śniegiem z temperaturą dobrze poniżej zera…. Kurcze, tego nie przewidziałem…



Równie zaskoczone miny mieli towarzysze podróży – Tomek „ Kosa „ Kosiński, Piotrek „ Grzeluś „ Grzelak oraz Darek „ Prezes „ Stefanek. Ruszyliśmy we czwórkę powalczyć z „zawodowcami” podczas mistrzostw okręgu Mazowieckiego w wędkarstwie Morskim.

Noc była krótka, bo nie dość że trzeba było wstać o 3-ej, to do późna we czterech sobie … pokazywaliśmy. Heh, już widzę jak rosną Wam oczy – spokojnie. Pokazywaliśmy sobie, ale nasze tajne przynęty i zestawy dorszowe. Każdy z zadowoleniem ( lekką zazdrością ? ) mruczał na widok pilkerów, kolorowych przywieszek i innych morskich wynalazków. Grubo po północy zamknąłem oczy, aby dość szybko je otworzyć i ruszyć do portu.

Szyper, gość po pięćdziesiątce w olbrzymich gumofilcach zgrabnie rozsypywał sól po pokładzie. Solidna warstwa lodu osiadła na kutrze – relingi zmrożone, nadbudówka oszroniona, śniegu po kostki. Na szczęście nie było wiatru, więc -6 nad ranem dało się jeszcze jakoś wytrzymać bez zbyt głośnego szczękania zębami.

Zawodnicy w wyniku losowania zajęli miejsca na czterech kutrach: ŁEB32, ŁEB 82, Mors D oraz Marcel.

„Ryba jest na głębokim” – od niechcenia oznajmił kapitan i zafundował nam trzygodzinny ( w jedną stronę !!! ) rejs po Bałtyku. Niewielki „Mors D” zgrabnie rozcinał wodę i całkiem szybko popylał ku łowiskom. Z nieukrywanym zadowoleniem obserwowałem, jak kutry z „Kosą” i „Grzelusiem” zostają w tyle peletonu. Zerknąłem na Darka, który również uśmiechał się pod nosem. Najważniejsze to być przed innymi J

Sędzia dał sygnał i puściliśmy nasze przynęty w morską toń. Pierwsze ryby bardzo niechętnie meldowały się na pokładzie, jednak kilka niewielkich dorszydeł poprawiło humorek nielicznym zawodnikom. Wśród nich byłem także ja – pojmałem rybę, zapunktowałem więc byłem już spokojny. Z czasem brań przybywało, jednak ryby naprawdę trzeba było wypracować. Zerkałem na starych mistrzów i podpatrywałem ich fortele i sztuczki w prowadzeniu przynęt – każda nauka na wagę złota ;-)

Po dziesięciu godzinach zmagań w mojej skrzyneczce leżakowały 4 dorsze i słusznych rozmiarów śledź. Cztery punktowane ryby dały mi dopiero 11-e miejsce na kutrze ( na 18 zawodników ), ale za to Darek łowiąc o jedną rybę więcej wskoczył na miejsce 6-e. Nie mogłem sobie darować dorsza, który podczas lądowania na pokład zrobił mnie w przysłowiowego …. balona. Skubany pozbył się pilkera tuż nad powierzchnią wody i machając ogonem na pożegnanie zostawił mnie z kocią mordą.

Gdy tylko wpłynęliśmy na wody terytorialne naszego kraju, rozdzwonił się telefon. To niecierpliwy wiadomości o naszych „sukcesach” Piotrek z wielką zawziętością katował nasze telefony - „i jak? – ile ryb? – który jesteś?” - rzucał z szybkością kałasznikowa.

Wieczorem, siedząc w pokoju podsumowywaliśmy pierwszy dzień zawodów. Najlepiej z naszej czwórki wypadł Darek, który uplasował się na 21-ym miejscu. Nie mógł spać jednak spokojnie, ponieważ na plecach czuł oddech „Kosy”, który zajął miejsce 22-e. Piotruś był jeszcze dalej bo na 32 miejscu, a ja – jako czarny koń na 41.

Prezes, jak na żartownisia przystało dogryzał mistrzowi zeszłorocznych zmagań, co zdanie podkreślając iż go …. wykiszkował. Tomek „Kosa” zerknął w końcu na Darka i rzucił – „zobaczymy jutro”.

Jak mawia mój były kolega SP – „ …no to żeś teraz zażabił…” - pomyślałem.

Poranek przywitał nas bezchmurnym niebem, ale i mrozem tęgim. Ciężko było się zebrać na opuszczenie ciepłego hotelu i wystawienie nochali na zimny świat.

Tego dnia na jednym pokładzie zmierzyć się mieli dwaj pretendenci do miana Kołowego Mięsiarza – Darek z Tomkiem. Ale pamiętajmy, że jeden z nich sobie zażabił…..

Pierwsza tura minęła spokojnie – nie działo się nic takiego, abym nie mógł w spokoju podglądać innych zawodników. Wydłubałem jednego, malutkiego dorsza, który ze swymi rozmiarami pozostawał w cieniu wczorajszego śledzia. Drugą turę zacząłem równie rewelacyjnie, czyli dorszem – mikrusem. W akcie rozpaczy zacząłem kombinować z przywieszkami. Cackałem się jak z sandaczami, podrzucając rybom różne wzory gumek w najbardziej fantazyjnych kolorkach. Dłubałem, zmieniałem, nawet szeptałem magiczne zaklęcia, aż …. wstrzeliłem się w kolor i rodzaj gumy. Jeden długi dryf dał mi cztery wymiarowe ryby i kilka króciaków. Jako że były to jedyny ryby na całym kutrze od dobrej godziny, widziałem jak niektórzy zawodnicy grzebią w swoich pudełkach w poszukiwaniu podobnych przynęt. Oj posmutniali niektórzy koledzy, z zazdrością zerkając na moje brązowo-żółte przywieszki…. Przez myśli mi przeszła mała licytacja łownych smakołyków – ciekawe ile bym zainkasował w tym momencie za gumkę wartą 80 groszy?   J

Wybiła godzina zakończenia zawodów i już minutę później dostałem sms-a ze słowami – „ wykiszkowałem Kosę”.

Na końcowe wyniki przyszło nam trochę poczekać, gdyż okazało się że komputery są sprzętem dość zawodnym. Program zliczający wyniki zastrajkował i komisja sędziowska musiała podsumować wyniki na kartce. A liczydła nie było.

Na tytuł Kołowego Mięsiarza zasłużył Darek „ Prezes” Stefanek, który nie dość że wykiszkował Tomka, to postąpił tak przy okazji z wieloma starymi mistrzami !!! Wywindował się cwaniak na miejsce 10-e, co trzeba podkreślić – jest naprawdę dużym sukcesem. W zawodach tej rangi niewielu zawodników jest „z przypadku” i większość z nich naprawdę umie łowić ryby. Dwa razy „słabszy” ( czyli na miejscu 20-ym ) okazałem się ja – wiadomo, kogo jak kogo, ale prezesa wykiszkować nie wypada

Ten który sobie zażabił czyli Tomek zachował się przyzwoicie – uplasował się w okolicach środka peletonu, czyli na miejscu 33-im. Trochę dalej ( m-e 50-e ) przycupnął Piotrek, który w drodze powrotnej odzywał się niewiele i oszczędnie. Udawał że śpi, ale już ja go znam… - obmyślał taktykę i snuł plany na kolejne spotkanie.

Drużynowo zajęliśmy 10-e miejsce, czyli bliżej niż dalej końca ( startowało 16 drużyn ).

Pozostaje nam doskonalić sprzęt i techniki, aby w przyszłym roku drużyna koła nr 28 zawędrowała nieco wyżej. Małymi kroczkami do celu…. Tego życzę nam wszystkim.

P.S. Na koniec słów kilka. Nie jestem zawodnikiem z krwi i kości, nie lubię nerwowej atmosfery zawodów, nie do końca czystych zagrań i zachować, chorej rywalizacji. Wędkarstwo pojmuję w innych kategoriach. Dlatego też w zawodach startuję sporadycznie i są to głównie zmagania na poziomie koła nr 28 lub towarzyskie spotkania w gronie dobrze znanych Kolegów. Opisane powyżej mistrzostwa okręgu w wędkarstwie morskim były moim zdaniem ….. bardzo udaną imprezą. Nie było kłótni, niestosownych zachowań ( no, może oprócz tego iż niektórzy zawodnicy mając do kosza na śmieci kilka kroków, wywalali śmieci i niedopałki za burtę kutra !!! ) i niezdrowych emocji. Takie spotkania uczą, dają przyjemność z wędkowania oraz okazję do towarzyskich spotkań z dawno niewidzianymi Kolegami. A jeśli przy okazji uda się utrzeć kilka nochali…. – to już impreza musi być udana.

 

 

 

Połamania

You have no rights to post comments

Nie jesteś zalogowany.

Zostań Patronem

Logowanie

Najnowsze Posty na forum

York

  LOGO YORK PRZESTRZENNE

Kto jest On Line

Odwiedza nas 622 gości oraz 1 użytkownik.

  • on_romanenov1965

Legendy polskie

Legendy polskie

Wiedźmin

Wiedźmin

Grodziska Pirissani

Wczesnośredniowieczne grodziska plemienia Pirrissani

Baśnie Andersena

Baśnie Andersena

Baśnie Grimm

Baśnie grimm

Wędkarstwo Youtube

Moduł

Strict Standards: Only variables should be assigned by reference in /home/marfish/domains/marfish.pl/public_html/modules/mod_cookiesaccept/mod_cookiesaccept.php on line 24

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem