Facebook G YT Twitter

Ocena użytkowników: 4 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Drop shot to technika, która przywędrowała do nas z Ameryki północnej. Jest nieco podobna do naszej techniki bocznego troku, podobieństwo jest jednak tylko pozorne. Przez to mylące podobieństwo do bocznego troku technika ta jest przez wielu wędkarzy uważana za podobnie skuteczną i w związku z tym rezygnują oni z niej, co jest dużym błędem. Drop shot, jak się okazuje, jest o wiele bardziej skuteczny, jednak wymaga od wędkarza zmiany sposobu łowienia.


Podobnie jak karpiarze, którzy zauważyli, że karpie zasysają z dna pokarm, wymyślili metodę „włosową”, tak twórcy techniki drop shot również postanowili poobserwować drapieżniki. Doszli oni do wniosku, że drapieżniki, podobnie jak karpie, również zasysają swoją zdobycz. Stąd właśnie została opracowana technika, która ułatwia rybom zassanie wędkarskiej przynęty. W technice „drop shot” wyeliminowano główkę jigową (ciężarek pozwalający prowadzić gumowe przynęty) i zastąpiono ją nieobciążonym haczykiem. Okazuje się bowiem, że drapieżnik atakując drobnicę łatwiej sobie radzi z zassaniem lekkiej gumki poruszającej się swobodnie w toni wodnej niż podobnej gumki obciążonej niekiedy ciężkim ołowiem.



W technice drop shot stosujemy żyłkę lub plecionkę o średnicy od 0,30 do 0,35 mm, gdy łowimy z dużym ciężarkiem lub cienką plecionkę, gdy łowimy na lekki, delikatny, typowy dla tej metody zestaw. Warto jako przyponu użyć niewidocznej dla ryb żyłki na przykład fluorocarbonu. Potrzebny będzie nam też haczyk z dłuższym ramieniem, przystosowany do tej metody połowu lub haczyk karpiowy. Stosując haczyk z dłuższym ramieniem nie musimy właściwie stosować stalki, gdyż szczupaki złowione tą metodą z reguły zahaczają się z boku szczęki i nie mają możliwości przegryzienia żyłki. Ci, którzy chcą jednak mimo wszystko stosować stalowe lub wolframowe przypony, też nie popełnią błędu.

Jak zatem łowić tą nową techniką? Przede wszystkim zacznijmy od tego, co w tej technice jest sprawą ważną, a mianowicie od zawiązania haczyka. Mocujemy go na żyłce głównej węzłem przedstawionym na poniższych zdjęciach.


Haczyk do drop shota nawlekamy na żyłkę główną w odległości takiej, aby odpowiadała ona zaplanowanej przez nas głębokości połowu. Haczyk nawlekamy na żyłkę ostrzem do góry.

Zdjęcie 1

 


Następnie robimy pętelkę, której nie przewlekamy przez kółeczko haczyka, lecz zostawiamy obok.

Zdjęcie 2

 

 

Kolejnym etapem jest okręcanie haczykiem w środku utworzonej pętelki. Okręcamy haczyk 3 - 4 razy nie więcej.

Zdjęcie 3 i 4

 

 

 

 

 

Teraz zaciskamy węzeł ciągnąc za obie końcówki żyłki. Haczyk ustawi się prostopadle do żyłki i po jego obu stronach utworzą się zaciśnięte podwójne pętle węzła.
Węzeł jest już gotowy i możemy założyć gumową przynętę.

Zdjęcie 5

 


Zdjęcie 6

 

 


Oto  uzbrojony zestaw końcowy do metody drop shot.


Aby łowić metodą drop shot, potrzebujemy wędki o długości około 210 cm. W tej metodzie ma to ogromne znaczenie, gdyż zastosowanie dłuższej wędki umożliwi nam co prawda dłuższe rzuty, jednak spowoduje, że przy wykonywaniu ruchów imitujących ruch przynęty, będzie ona robiła duże skoki, co nie jest rzeczą naturalną. Co ciekawe w tej metodzie wędkę trzymamy zawsze uniesioną do góry, aby żyłka z przynętą była napięta, a przynęta prezentowała się w zamierzonej przez nas odległości od dna. Najlepiej wędkę trzymać na godzinie 10, co pozwoli na wykonanie ruchów mających na celu „ożywienie” naszej przynęty i będzie umożliwiało zacięcie w trakcie brania. Oczywiste jest, że przynęta będzie nad dnem dokładnie w takiej odległości, w jakiej ustawiliśmy ją względem ciężarka.

Do metody drop shot stosujemy ciężarki w kształcie walca lub popularne łezki. Te ciężarki nie będą się zaczepiały o leżące na dnie przeszkody, dzięki czemu nie będziemy ponosić strat w przynętach. Zazwyczaj wystarczającym ciężarem obciążenia jest ciężarek o wadze 3 do 5 gramów. To w zupełności wystarczy na wody stojące, w rzekach ciężar musimy dostosować do ich nurtu.

Metoda drop shot to metoda delikatnego zestawu. Przynęta w kształcie robaka, czy też jakimś innym (kształtów jest już coraz więcej) unosi się w wodzie swobodniej niż nasze tradycyjne gumowe przynęty obciążone ołowiem. Dla drapieżników taka nieobciążona przynęta, jak się okazuje, jest dużo bardziej atrakcyjna, gdyż doskonale imituje ruch wodnych stworzeń lekko unosząc się w wodnej przestrzeni.

Brania na tę metodę najczęściej obserwowano w chwili, gdy przynęta (robak) odchyla się na bok. Tu ważna uwaga. Gdy drapieżnik zaatakuje naszą przynętę, nie poczujemy typowego mocnego uderzenia jak w tradycyjnym spinningowaniu, lecz tylko delikatne skubnięcie. Z zacięciem trzeba chwilę odczekać, nie tak jak w metodzie spinningowej. Każdy wędkarz stosujący metodę drop shot musi zrozumieć, że jest to metoda lekkiego zestawu, którego drapieżnik nie zasysa w pełnym biegu, stąd tez nie łapie tej przynęty tak agresywnie a za to z większym spokojem. To właśnie powoduje, że musimy chwilę odczekać od momentu, gdy wyczujemy skubnięcie do zacięcia. Samo zacięcie też nie musi być tak mocne jak przy tradycyjnym spinningu, musi jednak być zdecydowane i zrobione z wyczuciem, które każdy sobie wypracuje z czasem.
Metoda drop shot tym się jeszcze różni od tradycyjnego spinningu, że pozwala na prezentację przynęty w miejscach, w których ryby lubią przebywać, czyli przy zwaliskach drzew, w trzcinach przy wystających drewnianych konstrukcjach i oczywiście w zarośniętych częściach łowisk. Właśnie dlatego drop shotem powinni się zainteresować spinningiści lubiący łowić w starorzeczach, w których są niezliczone ilości przeróżnych zawad.

 



A jak łowimy na drop shota? Zupełnie inaczej niż na spinning, który charakteryzuje się ciągłym kręceniem kołowrotkiem mającym na celu sprawienie wrażenia, że nasza sztuczna przynęta jest żywa i płynie w stronę brzegu. Tu przynętę prezentujemy w sposób całkiem inny. Po zarzuceniu zestawu nie zwijamy go tak jak w tradycyjnym spinningu. Pozostawiamy naszą przynętę w tym samym miejscu. Nie stoimy jednak bezczynnie, przeciwnie. Ruchami wędki w dół i w górę „ożywiamy” naszą przynętę. Pamiętajmy jednak o tym, aby wykonywać ruchy symulujące pływanie ryby a nie jej skakanie. Po zarzuceniu nasz zestaw wygląda w wodzie mniej więcej tak jak przedstawiono na poniższym zdjęciu:


Zdjęcie 7

 



Powoli podnosimy więc i opuszczamy szczytówkę naszej wędki. Tu musimy wyczuć nasz ciężarek, aby przy wykonywaniu ruchów imitujących pływanie ryby niepotrzebnie go za wcześnie nie przestawiać. Naprężamy więc i luzujemy żyłkę powodując, że nasza przynęta to podpływa do góry, to opada na dno.

Zdjęcie 8 i 9

 

 

 

 


W metodzie drop shot najwięcej brań obserwuje się, gdy przynęta jest „u góry” na naprężonej żyłce, tak jak na zdjęciu 9. Starajmy się zatem jak najdłużej ją w tym stanie utrzymywać. Kiedy dojdziemy do wniosku, że w miejscu, w którym znajduje się nasza przynęta, nie doczekamy się ataku drapieżnika, nie musimy zwijać zestawu. Wystarczy po prostu przestawić go w inne miejsce bliższe naszemu stanowisku, zwijając tyle żyłki, ile mamy ochoty.

W tym miejscu powiem, że do drop shota stosują się stare spinningowe techniki obławiania danego łowiska. Czyli na przykład stojąc na brzegu, lub będąc w łódce zarzucamy nasz zestaw jak najdalej w lewą stronę. Tu na całej długości wyrzuconej żyłki możemy sprawdzać metr po metrze każde miejsce będące w linii prostej między nami, a tym miejscem w które rzuciliśmy zestaw. Następnie wykonujemy kolejny daleki rzut nieco bardziej w prawo od miejsca, w którym nasz zestaw wylądował za pierwszym razem. Opisałem powyżej tak zwaną technikę wachlarza, dzięki której możemy obławiać metr po metrze cały dostępny dla naszego sprzętu półkolisty obszar, jaki mamy przed sobą.


Rysunek 1

 

Wachlarz to oczywiście technika połowu stosowana głównie na wodach stojących.
Jak zatem wyglądać będzie łowienie tą metodą w rzece? Tu również nie będzie wielkich różnic między drop shotem a spinningiem. Możemy obławiać każdy odcinek rzeki zmieniając swoją pozycję nad brzegiem (rysunek 2).


Rysunek 2

 

 


Natomiast w miejscu, o którym wiemy, że przebywają w nim drapieżniki, możemy wykonywać rzuty od dłuższego zaczynając poprzez te średniej długości a na bardzo krótkich kończąc.


Rysunek 3

 




Łowienie metodą drop shot w rzece będzie się jednak od spinningu różnić dwoma rzeczami.

Po pierwsze nurt rzeki będzie znosił nasz zestaw.

Po drugie nurt rzeki stanie się naszym sprzymierzeńcem w prezentowaniu przynęty. Po prostu ją bardziej jeszcze „ożywi” wprawiając ją dodatkowo w ruch.

Spotkamy się w rzece z jeszcze jednym zjawiskiem raczej nieznanym ze spinningu a mianowicie z wybrzuszeniem żyłki spowodowanym prądem wodnym. Musimy to niwelować każdorazowo, gdyż będzie ono powodowało, iż nasze ruchy wędką nie będą się przenosiły na przynętę.

Pamiętajmy o spinningowej zasadzie, która ma zastosowanie także do drop shota. Im cieplejsza woda tym bardziej zdecydowane ruchy wykonujemy, im woda zimniejsza tym wolniejsze powinny być nasze ruchy. Pamiętajmy też, że okonie preferują ruchy wolniejsze, a sandacze dadzą się skusić na przynętę prowadzoną żwawiej.

Metoda drop shot nie jest w Polsce popularna wśród wędkarzy, gdyż, jak napisałem we wstępie, mylona jest niesłusznie z bocznym trokiem. Poza tym wymaga od wędkarza zmiany jego przyzwyczajeń. Myślę jednak, że metoda ta jest warta przetestowania w naszych łowiskach, już choćby z tego powodu, że większość z nich jest, jak to się mówi językiem spinningistów: „przebłyszczona”. Nowy sposób prezentacji przynęty może okazać się dla naszych drapieżników pokusą nie do odparcia. Czego wszystkim stosującym metodę drop shot życzę.

 

 

Komentarze   

+1 #3 kpt.przygoda 2015-08-02 08:38
Ja od kilku dni testuje na stojącej wodzie zarówno metodę DS jak i BT.
Kilka spostrzeżeń odnośnie techniki DS, zestaw montowany mam na dragonie viper pro drop shot 21, mały kołorwotek 1000 shimano + plecionka 0,6 - jako przypon stosuje fluorocarbon (chyba do 3kg wytrzymałości).
To co zaobserwowałem wczoraj - tylko jedno branie na DS przy klasycznej metodzie pionowej prezentacji przynęty, czyli jak zostało to opisane - praca w pionie z ul lekkim podbijaniem ciezarka od gruntu. Postanowiłem trochę zmodyfikować formę prezentacji przynęty - mianowicie prowadziłem DS tak jak prowadzi się BT - z tym, że utrzymywałem szczytówkę na wysokości głowy, zwijałem plecionkę delikatnie, dwa szybkie obroty kołowrotka, delikatnie pyk, pyk, podbicie, po kilkunastu sekundach szczytówka daje znać o braniu, za chwile czuję na blanku wibracje, zacięcie i jest, i tak w ciągu 1,5h strzeliło 16 garbusków około 30cm, szkoda tylko, ze metody te nie daja satysfakcji z lapania wiekszych okazow.
+1 #2 Flicho 2014-04-12 11:38
?
Jeżeli przynęta w tej metodzie ma się poruszać w górę i dół, a nie równolegle do dna jak przy bocznym troku ...
Jeżeli mamy mieć możliwość łowienia w miejscach zazwyczaj niedostępnych a obfitych w ryby, np. wśród zatopionych drzew/krzaków lub w trzcinach ...

To czy ta metoda nie jest bardziej podobna do połowu na żywiec niż do spiningu, ba nawet jest bardziej podobna do technik podlodowych :) ; tylko do sygnalizacja brań jest szczytówką (zresztą i podlodówki też "szczytówką" sygnalizują), albo jak w metodach gruntowych (nie łowię inaczej niż na spinning więc nie wiem) ...

To czy nie logicznym wydaje się używanie długich wędzisk, a nie takich typowych do spiningu?!
Owszem łowienie z łódki ma swoje plusy i na niej kij spinningowy będzie się spisywał ale łowienie z brzegu jeziora czy rzeki, tą metodą, kijem nawet 3m wydaje się dość nieporęczne.
+2 #1 juniorDROP 2013-10-22 21:55
Hej,

Świetnie opisałeś tę metodę. Z wielką chęcią z niej skorzystam do tej pory łowiłem na boczny troczek ale okonki były raczej skromne max 25 cm. Największe sztuki były złowione z opadu. Jestem ciekaw kolejnych artykułow!

You have no rights to post comments

Nie jesteś zalogowany.

Zostań Patronem

Logowanie

Najnowsze Posty na forum

York

  LOGO YORK PRZESTRZENNE

Kto jest On Line

Odwiedza nas 613 gości oraz 2 użytkowników.

  • omusulohe
  • Russellhap

Legendy polskie

Legendy polskie

Wiedźmin

Wiedźmin

Grodziska Pirissani

Wczesnośredniowieczne grodziska plemienia Pirrissani

Baśnie Andersena

Baśnie Andersena

Baśnie Grimm

Baśnie grimm

Wędkarstwo Youtube

Moduł

Strict Standards: Only variables should be assigned by reference in /home/marfish/domains/marfish.pl/public_html/modules/mod_cookiesaccept/mod_cookiesaccept.php on line 24

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem