Facebook G YT Twitter

UWAGA!

Strona nie przechowuje żadnych danych osobowych, poza imieniem i nazwiskiem autorów i bohaterów artykułów.

Administrator

Marek Malman 

Ocena użytkowników: 3 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Już prawie zima, dzień trwa zaledwie kilka godzin, wszędzie dookoła zimno szaro i ponuro. Cała przyroda traci swoje ciepłe barwy. Ludzie tracą energię i popadają w zimowy letarg. Temperatura za oknem skłania nas do przesiadywania w domu. Lodowate wiatry, nocne przymrozki zniechęciły masę wędkarzy. Jest jednak grupa , która nie poddaje się mimo tych ekstremalnych warunków, a sezon kończą dopiero gdy wodę skuje lód.

 

 

alt 

 

 

 

Mowa tu o łowcach sandaczy, którzy o tej porze roku spinningiem próbują złowić swoją „życiówkę”. Według teorii zawartej w wielu czasopismach i książkach, późny listopad i grudzień to właśnie czas dający szansę na największe ryby. Wbrew przekonaniom sandacz o tej porze jeszcze żeruje i to dość intensywnie ,agresywnie ale w ciągu dnia trochę krócej, zmieniły się tylko godziny żeru. Kluczem do sukcesu jest właśnie trafić godzinę, dlatego najważniejsze są pierwsze dni w czasie zmiany pogody z jesiennej na zimową. Trzeba wtedy poświęcić trochę więcej czasu nad wodą żeby ustalić te godziny.

Po wstrzeleniu się w odpowiedni czas będziemy wybierać się nad wodę na godzinkę może dwie a ciesząc się ze skutecznego łowienia nikt nie będzie myślał o zimnie :). Miejsca, w których będziemy szukać sandacza to nie bezkresne głębiny lecz praktycznie te same letnie łowiska gdzie są dołki, muldy, stoki, karcze itp.(teoria głosi-gdzie patyki tam wyniki). O tej porze nie wypuszczają się na długie i dalekie polowania, a wszystko to po to, żeby nie tracić cennej energii. Sandacze mają swoje ustalone trasy, tak jak ludzie ulice i drogi, kiedy nastają te zimniejsze dni wybierają te krótsze trasy na polowanie. Można go również namierzyć w jego tzw „domu” gdzie czai się ukryty, czekając aż jakiś atrakcyjny kąsek przepłynie przed nosem. Mętnooki jest tak nieprzewidywalną rybą ,że czasem gdy nie ma na nic ochoty potrafi potencjalną zdobycz odgonić lub dosłownie odepchnąć od swojej kryjówki. Robi podobnie z naszą przynętą kiedy ta mu przeszkadza. Potrafi w nią uderzyć, lekko podszczypnąć czy też przytrzymać. Wtedy myślimy, że było branie ale nie udało się go odpowiednio zaciąć. Dopiero ponowne rzuty w to samo miejsce mogą go sprowokować do konkretnego ataku. Z reguły jednak bywa, że ryba nie zwraca więcej uwagi na nasz wabik i dopiero zmiana koloru, wielkości lub techniki prowadzenia może przynieść żądany efekt w postaci tego upragnionego „kopnięcia”. Co niektórzy wędkarze stosują wówczas „dozbrojkę”, która ma na celu zwiększyć szanse zacięcia ryby (bo przecież każde kolejne branie może się okazać tą „życiówką”).składa się ona z kotwiczki dwuramiennej, którą można przywiązać do główki naszego wabika lub założyć na haczyk główki i wbić w ogonek.

alt

 

 

Technika, którą chcemy łowić może być dowolna, ważne żeby nie powtarzać tych samych czynności na okrągło. Są przecież sytuacje kiedy samo zwolnienie prowadzenia daje żądany efekt.

 

 

Sposobów jest naprawdę wiele, można wlec „gumisia” po dnie, podciągać za pomocą szczytówki , powoli zwijać z małymi przerwami, podbijać wyżej, niżej itd. Samo podbijanie można podzielić na dwa sposoby, podbicie z kołowrotka i podbicie wędziskiem. Łowiąc na łodzi lepiej podbijać kijem , bo nie obciążamy kołowrotka a zdarza się czasem, że w momencie kiedy chcemy podbić wabik następuje branie i w najlepsze tempo zacinamy rybę. Najlepiej stosować wędziska o długości do 2,5 metra, bo pozwalają mieć lepszą kontrolę nad przynętą i lepiej nią manewrować w ograniczonym miejscu. Łowiąc na łodzi obserwujemy miejsce, w którym plecionka łączy się z powierzchnią wody bo w ten sposób najszybciej wypatrzymy branie. W tym celu wymyślono lepiej widoczne plecionki o jaskrawych kolorach np. fluo czy orange. Nasza reakcja powinna być natychmiastowa na każdy najmniejszy ruch, przesunięcie czy w momencie opadu zatrzymanie linki. Oczywiście jeśli warunki pogodowe na to pozwolą, a jeśli nie to uwagę skupiamy na szczytówce, chociaż nie pokaże tyle co plecionka na wodzie, no i nasz czas reakcji będzie trochę spóźniony. Jeśli zostawimy chociażby najmniejszy luz na plecionce to możemy być prawie pewni że zepsuliśmy branie(jeśli w ogóle je zobaczymy). Dylematem wielu wędkarzy jest wybór między żyłką a plecionką. Jest to błąd bo nie ma nad czym się zastanawiać, żyłka będzie odpowiednia tylko specjalna do tej metody łowienia i w dni w które temperatura spada znacznie poniżej zera. Plecionka ma wiele więcej plusów, są one między innymi takie:

-przy cieńszej średnicy ma o wiele większą wytrzymałość

-praktycznie jest nierozciągalna

-przenosi na wędkę najdelikatniejsze brania

-przenosi całą siłę zacięcia na hak, przez co pozwala wbić go w twarde szczęki sandacza

-pozwala „odstrzelić” uwięzioną w zaczepie przynętę, przez co minimalizuje straty sprzętowe

Wadą jest to, że przy holu ryby nie można dać żadnego luzu, bo strata sandacza murowana, no i ciężko łowić w mroźne dni. Ale taka ilość plusów niweluje małą ilość minusów i dominuje nad żyłką.

Dzisiejsza technologia pozwoliła jednak w pewnym stopniu zniwelować nie które z minusów, na przykład producent zapewnia o wytrzymałości większej niż posiadają dotychczasowe plecionki, pewne modele można używać w mroźne dni, teoretycznie nie widzialność dla rybiego oka (teoretycznie z tego względu bo stosowałem różne i efekty są takie same) 99% wytrzymałości na węzłach, itd.. Mimo tych plusów wielu wędkarzom nie odpowiada jednak cena tych najnowszych super plecionek i korzystają z tańszych modeli, które przy umiejętnościach i opanowaniu emocji pozwolą pokonać każdą rybę. Jak wiadomo Polak potrafi i sposobem nauczyli się łowić plecionką w ujemnych temperaturach, stosując na przykład oliwę lub inne środki nie wchłaniające wody, sam osobiście jednak tego nie próbowałem.

Wracając do wędzisk pozostało łowienie z brzegu, do tej metody stosuje się dłuższe kije niż na łodzi, 2.70-3m bo dzięki nim można dalej posłać wabik, lepiej kontrolować przynętę. Najlepiej wybrać model zwany „wklejanką”, jest to kij, który ma wklejoną miękką szczytówkę w stosunku do reszty kija, który musi być sztywny aby można było skutecznie zaciąć twardopyskiego sandacza. Gramaturę dobieramy względem przynęt, którymi chcemy łowić. Można łowić na ciężko nawet 30-40 gram i poniżej 10 gram, dlatego powinno się mieć dwie wędki do wyboru o różnych gramaturach, taką 15-18g i do 35g.

Przynęt sztucznych, których można używać jest przeogromna masa. Takie najbardziej powszechne to rippery, twistery, woblery, kopyta, błystki wahadłówki i koguty.

 

alt

 

 

alt

 

 

 

alt

 

 

 

alt

 

 

alt

 

 

 

Niezliczona ilość wielkość i dostępność kolorów pozwala dopasować się do kaprysów ryb i warunków zastanych na łowisku. Ja osobiście uważam że najbardziej łowne są kopyta i koguty. Te pierwsze zawdzięczają swoją nazwę dzięki zbliżonemu wyglądowi ogonka do zwierzęcego kopyta np. konia, zaś koguty ze względu na materiały użyte do ich wykonania, mianowicie są to pióra siodłowe z kapki koguta.

Oczywiście kolor i wielkość kopyta dobiera się wedle gustu, jednak co co ciężaru powinno się dobierać do głębokości łowiska. Zdarzają się jednak sytuacje kiedy sandacz lubi przeciążony zestaw, który mocno uderza o grunt lub wznieca dużą ilość osadów dennych. Są też taki sytuacje kiedy lepszy będzie lżejszy zestaw po to żeby zwolnić opad przynęty. W porach przed zimowych lepiej stosować przynęty o kolorze jak najbardziej zbliżonym do naturalnego. Kolory jaskrawe stosuje się od początku sezonu do września.

A jeśli stosujemy koguty to oprócz kombinacji kolorystycznej trzeba próbować trafić w cieżar i wielkość. Zdarzały się momenty, w których najlepiej gryzły małe ale ciężkie wabiki. Kogut jest na tyle specyficzną przynętą , że można nim mocno rozdrażnić sandacza żeby uderzył. Złości go najbardziej mocne uderzenie o grunt, dlatego teoria głosi żeby koguty stosować na twardym podłożu. Oprócz falą akustyczną prowokuje go również widok rozkładających się jak liście palmy piór podczas uderzenia (a wyciągnięty zwody kogut wygląda jakby sklejony). Koguty zbrojone są w kotwiczkę trójramienną, natomiast spotyka się wersje produkowane na główce jigowej, co nazywa się jigiem i stosuje się do łowienia pstrągów i okoni. Rzadko łowi się nimi sandacze, gdyż pracują inaczej niż kogut, bo kogut uszko mocujące posiada pod kątem 45 stopni do reszty korpusu a jig pod kątem prostym, co zmienia pozycję przynęty podczas uderzenia w grunt.

 

 

alt

 

 

 

Koguty podczas uderzenia stoi pionowo i dopiero po chwili kładzie się na dnie a przy jigu jest to tylko położenie się na dnie. Kogut posiada tak zwaną kryze, jest to kołnierz, dzięki któremu możemy obadać grunt na jakim łowimy. Kiedy kogut opadnie na dno, po chwili prowadzenia do kołnierza przyczepiają się denne osady, jeśli łowimy na mulistym dnie to kołnierz będzie oklejony mułem lub resztkami roślin, a jeśli grunt jest twardy np. żwir kamienie lub skałki to kołnierz będzie czysty.

alt.Spinning – jedna z najpopularniejszych metod połowu ryb drapieżnych. Przez lata ewolucji technik wędkarskich, sprzętu i wiedzy wędkarskiej, spinning stał się niezwykle skuteczną metodą – moim zdaniem znacznie skuteczniejszą od tradycyjnej żywcówki, która niestety nadal ma swoich zagorzałych zwolenników. Łowiąc metodą żywcową wrzucamy przynętę do wody i jesteśmy skazani na czekanie, czasami zupełnie bezsensownie, na przepływającą zdobycz. W spinningu jednak to nie ryba szuka wędkarza ale wędkarz szuka ryby, często podając przynętę precyzyjnie pod sam pysk drapieżcy. To właśnie stawia spinning w świetle najskuteczniejszych metod wędkarskich. Ciągłe obławianie sztuczną przynętą obszaru wody umożliwia nam trafienie okazu życia, jak również trafienie w ławice mniejszych drapieżników chętnych do współpracy z naszym wabikiem. Spinningista chodzi po brzegu łowiska bądź pływa po łowisku łodzią. Zatrzymuje się w wybranym miejscu i wykonuje kilka lub kilkanaście rzutów. Często zmienia miejsce łowienia i znów rzuca. Spinning polega więc na ciągłym poszukiwaniu nowych łowisk i ryb, które przecież także lubią wędrować. Na spinning łowią więc ludzie aktywni, ruchliwi, żądni mocnych wrażeń. Ten, kto sądzi, że wędkarstwo jest nudnym wysiadywaniem nad wodą powinien spróbować właśnie spinningu. Na pewno się nie znudzi!


 

 

Wielu uważa, że spinning jest prostą metodą nie wymagającą dużo nakładów finansowych, bo wystarczy jedno wędzisko i nie potrzeba całej oprawy sprzętowej typu statywy, podpórki, sygnalizatory, fotele i wiele innych sprzętów tak niezbędnych w innych metodach połowu. Nie potrzebne stają się zanęty, ponieważ nie łowimy w jednym miejscu, ciągle przemieszczamy się i penetrujemy przynętą różne partie i rejony wody. Czy naprawdę tak jest? Po części tak, ale też nie jest prawdą, że jest to metoda nie wymagająca swych nakładów, choć ich koncentracja przebiega nieco inaczej.

 

Wymagania sprzętowe – czyli jakie wędzisko i kołowrotek.

 

.Najczęściej padającym pytaniem młodych adeptów spinningu to, jakie wędzisko zakupić by było uniwersalne, by można było nim wędkować aktywnie wieloma przynętami i polować na różne gatunki ryb. Wynika to z przekonania, że wystarczy jakaś jedna wspaniała wędka i już w zasadzie mamy sprzęt do spinningu. Nic bardziej mylnego. Nawet trzy i cztery kije nie wystarczą by w pełni uprawiać połowy tą metodą. I nie wynika to tylko z rozbudowy technik spinningowania, czy też z jakiegoś snobizmu spinningisty. To faktyczna potrzeba biorąca swe uwarunkowanie z wielu aspektów tej metody, gdyż powstało wiele technik prowadzenia i tworzenia zestawów. Dziś nie wystarczy zaopatrzyć się w parę blach o różnym kształcie aby spinningować. Dzisiejsze przynęty to cały różnoraki arsenał wędkarskiej biżuterii zbudowany z wielu materiałów o różnej budowie i różnych kształtach, do których będą potrzebne niekiedy całkiem diametralnie różniące się swą budową, uzbrojeniem i parametrami pracy wędziska, a co za tym idzie potrzebne będą różne linki i kołowrotki.

Do spinningu używa się wędek przeważnie dwu lub trzyczęściowych, rzadziej teleskopowych, o długości od 1.80 do 3.20m. Wędzisko dobieramy wagowo do rodzaju i wagi przynęty jaką zamierzamy łowić. Pod tym względem wyróżniamy wędziska:

  • ultra lekkie – od 0,5-10g
  • lekkie – 2-15g
  • średnie – 10-30g
  • średnio ciężkie – 15-40g
  • ciężkie – 20-80g i cięższe

Ultra lekkie wędziska używa się zazwyczaj do połowu okoni na małe przynęty silikonowe tzw. paprochy, z metodą bocznego troku. Ultralight to lekkość, czułość i bardzo dalekie posyłanie małych przynęt. Wędki te charakteryzują się bardzo czułą szczytówką która informuje nas o braniu ryby i jednocześnie nie pozwala zorientować się rybie o nienaturalnym pochodzeniu przynęty. Mianem ultra lekkiego i lekkiego spinningu określane są zestawy wyjątkowo finezyjne. Moc blanków opisana jest przez wytrzymałość linki jaką możemy do wędki stosować i najczęściej producenci podają jej górną granicę jako 3 lub 4 kilogramy. To, co jednak ultralighty charakteryzuje i wyróżnia na tle pozostałych klasycznych spinningów, to bardzo ciepła, płynna praca. Blanki budowane są tak, aby ich największa moc skupiona była w dolnej części wędki. Takie rozwiązanie pozwala na operowanie nawet najdrobniejszą przynętą, dając spory komfort podczas holowania sporej ryby. Do tak specyficznie skonstruowanej wędki stosuje się wyjątkowo drobne przynęty. Wędziska średnie i ciężkie wykorzystujemy do połowów dużych ryb drapieżnych. Kije z wyrzutem 10-30g i 15-40g pozwalają na stosowanie dużych przynęt gumowych, woblerów oraz ciężkich wahadłówek. Dobrze spisują się podczas dalekosiężnego łowienia gdy potrzebny jest zapas mocy aby rzucić ciężką przynętą. Bardzo mocna konstrukcja tych wędzisk pozwala na wyholowanie dużej ryby.

Jak zatem dobrać pierwszą wędkę do spinningu? Wybór sprzętu zależy od tego jakimi metodami będziemy łowić, z jakich przynęt będziemy korzystać i jaka ryba nas interesuje. Proponuję zatem długie spacery nad pobliskie łowiska. Bardzo cennych wskazówek udzielą nam miejscowi wędkarze. Dowiemy się od nich jaka jest populacja ryb w danym łowisku, możemy podpatrzeć ich technikę połowu oraz sprzęt jaki do niej stosują. To zawsze pomaga zbliżyć się do tematu o którym zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Po takich spacerach dowiemy się na jakie ryby możemy liczyć w naszym łowisku, na dalsze wyjazdy przyjdzie jeszcze czas. Mając wiedzę, że występuje sporo okonia, można zacząć zabawę z ultra lekkim spinningiem a to ogranicza się w kiju do około 10gr wyrzutu. Po takim rozpoznaniu możemy już skierować swoje kroki do sklepu.

Jak kupować wędkę?

Wybór nowej wędki sprawia czasem problemy nawet doświadczonym wędkarzom. Zacznijmy na początku od cech wspólnych dla wszystkich spinningów, na które należy zwrócić uwagę przy zakupie wędzisk. Pewne wady, eliminują wędzisko już przy pierwszym kontakcie w sklepie. Pierwsze na co daje się zwrócić uwagę po wzięciu wędziska do ręki to jak ono leży w dłoni. Jeśli sprawia wrażenie ciężkiego, nieporęcznego, od razu odkładamy go na ladę. Będzie nam dokuczać i przeszkadzać, a nie stanowić porządnego narzędzia naszych działań. Następnym sprawdzianem kupowanego wędziska będą wymachy. Bierzemy wędzisko przed siebie i krótkimi, energicznymi wymachami możemy ocenić jak się zachowuje. Dobry spinning będzie szybki, będzie miał szybkie gaszenie akcji, i będzie uginał się w szczytowej części nie głębiej jak do jednej trzeciej długości licząc od topu. Będzie sprawiał uczucie wciętości. To niezmiernie ważna cecha wędziska nie tylko spinningowego, ale właśnie do tej metody jest to bezwzględnie konieczne. Kolejnym sprawdzianem będzie wygląd ugięcia i do tego przydatny będzie kolega. Najpierw trzymając za szczytową przelotkę dogina nam wędzisko i patrzymy czy blank wygina się równomiernie. To samo powtarzamy ale z przełożoną linką przez przelotki. Jeśli wygina się prawidłowo według wcześniejszego schematu to jest ok. Natomiast jeśli zobaczymy jakiekolwiek załamanie, nierównomierność w ugięciu, dajemy sobie z tym wędziskiem spokój bo na pewno ma wady w rozmieszczeniu przelotek, albo co gorsza, wadę materiałową lub w budowie blanku. Należy również sprawdzić czy blanki są równe, proste. Nie może być w tym względzie żadnej tolerancji. Sprawdzamy również jakość przelotek, ich mocowanie i polakierowanie wędki. Na lakierze nie może być żadnych pryszczy, pęknięć, zacieków i tym podobnych uchybień. Kolejnym ważnym sprawdzianem dla naszego wędziska będzie test przenoszenia drgań z linki na rękę. Z reguły o takich walorach przekonujemy się już nad wodą, ale można jednak wcześniej. Wystarczy trzymać wędzisko, a druga osoba pstryka palcami w szczytówkę. Jeśli drgania przenoszą się na rękojeść i dają wyczuć w ręku, kij wydaje się dość czuły aby dokładnie sygnalizować wszelkie trącenia przynęty. To ważna cecha, bo dobrym wędziskiem będziemy odbierać najdelikatniejsze brania i właściwie każde trącenie przynęty o dno, zaczep, rośliny itd.

 

Parametry.

Zanim kupisz wędkę zwróć uwagę na jej:

  • akcję
  • ciężar wyrzutu
  • długość
  • długość transportową
  • wagę

Akcja – decyduje o tym w jaki sposób wędka będzie zachowywać się podczas wyrzutu i holu ryby, w jakim stopniu będzie się odkształcać w trakcie wykonywania tych czynności i w jaki sposób będzie to wpływać na skuteczność połowów. Na akcję kija spinningowego składają się dwa czynniki – szybkość blanku oraz głębokość ugięcia.

A, B – akcja szczytowa, pozwala na precyzyjne rzuty i bardzo szybkie zacięcia. Wymaga dużego doświadczenia przy holowaniu ryby.

C – akcja półparaboliczna. Nie tak szybka przy zacięciach jak akcja szczytowa, ale za to wybaczająca błędy podczas holowania zdobyczy. Dobre rozwiązanie dla początkujących wędkarzy.

D – akcja paraboliczna. Błyskawiczne zacięcie jest niemożliwe, wymaga dużego refleksu, za to kiedy już ryba będzie na haczyku, zgubienie jej będzie dużo trudniejsze niż na wędkach o szybszej akcji.

Żeby sprawdzić akcję wędki, warto przeprowadzić prosty test. Wystarczy wziąć do ręki kij i pomachać nim góra – dół. Im bardziej wędka się odkształca, tym wolniejsza akcja. Jeśli wydaje Ci się, że ma sprężystość stalowego pręta, z lekko wyginającą się szczytówką, to zdecydowanie trafiła Ci się wędka z akcją szczytową.

 

.

Grafika przedstawiająca akcję różnych wędzisk.

 

Ciężar wyrzutu – to najistotniejszy parametr, jeśli chodzi o dobór przynęty. Przykładowo – jeśli c.w. wynosi 5 – 25, oznacza to, że przynęta nie powinna ważyć mniej niż 5g i nie więcej niż 25g. Jeśli założysz lżejszy zestaw, wędka okaże się być zbyt sztywna, żeby skutecznie i celnie zarzucać. Założenie cięższego zestawu może zakończyć się złamaniem wędziska. Warto jest stosować tzw. praktyczny ciężar wyrzutu. To wbrew mniemaniu nie jest ten sam, który widnieje na blanku i jest podawany przez producentów. Aby swobodnie i celnie rzucać nie powinno się przekraczać połowy podanego ciężaru wyrzutowego jako maksymalnego. Czyli jeżeli wędzisko jest przeznaczone do 30g, to nie powinno się rzucać cięższymi przynętami jak 15g. Wówczas można wykorzystać dynamikę wędziska w maksymalnym stopniu.

Długość – to przede wszystkim własne upodobania każdego wędkarza. Musimy jednak wiedzieć, że odpowiednio dobrana długość wędki pozwoli nam lepiej dostosować się do łowiska. W dużym stopniu długość wędziska zależy od stosowanej metody, rodzaju przynęt czy miejsca połowu. Z łódki wygodniej nam będzie operować krótkimi kijami, z brzegu lepsze będą te dłuższe, co również będzie miało wpływ na długość oddawanych rzutów.

Długość transportowa – decyduje o komforcie podróżowania z wędką. Im mniejszy sprzęt po złożeniu, tym łatwiej i wygodniej schowasz go do torby czy bagażnika.

Waga – dla wędkarzy łowiących stacjonarnie, korzystających z różnego rodzaju podpórek, statywów itp, różnica 100 gramów niewiele znaczy. Jednak przy spinningu, owe skromne 100 gram może sprawić, że ręka zdrętwieje Ci już po godzinie. Im wędka lżejsza, tym lepiej.

 

Rodzaje.

Od odpowiedniej wędki zależy przede wszystkim nasza wygoda oraz przyjemność, jaką będziemy mogli czerpać z uprawiania tego sportu. W sklepach znajdziemy całe mnóstwo różnego rodzaju wędzisk spinningowych. Wszystkie te wędki w prosty sposób można podzielić na:

  • teleskopowe
  • segmentowe
  • jednoczęściowe

Wędki teleskopowe rozkłada się wysuwając kolejne elementy, które schowane są jeden w drugim. Podstawową i chyba jedyną zaletą teleskopów jest ich niewielka długość transportowa. Spinningi segmentowe składają się najczęściej z dwóch elementów. Są bez wątpienia najpopularniejsze i najczęściej stosowane przez spinningistów. Konstrukcje wędzisk jednoczęściowych cechują się dużą wytrzymałością. Są również doskonałe do połowów z łódki. Wadą tych wędzisk jest ich długość transportowa.

 

Wybór kołowrotka.

 

.Mamy już kij więc pora na kołowrotek. Jeśli chodzi o kołowrotek do spinningu najpopularniejsze są te o stałej szpuli. Dobrze jest kupić kołowrotek który będzie posiadał co najmniej jedną szpulę zapasową. Nad wodą czekają nas różne niespodzianki, taki dodatkowy „magazynek” z pewnością będzie przydatny. Kołowrotek powinien być odporny na urazy mechaniczne i działać bez względu na panujące warunki atmosferyczne. Dobry kołowrotek dostosowany do kija oraz do kalibru łowienia jest najważniejszym czynnikiem wpływającym na wygodę oraz poprawną technikę łowienia. Żywotność kołowrotka zależy od tego, jak często i w jaki sposób jest on używany. Nie warto oszczędzać podczas zakupu kołowrotka. Wędkarz, który jest nad wodą 200 dni w sezonie, nie może liczyć na to, że sprzęt za 200zł starczy mu na dłużej. Jestem wręcz przekonany, że w kołowrotek do średniego i średnio ciężkiego spinningu trzeba po prostu zainwestować. Spinningowanie oznacza bardzo ciężkie warunki pracy dla mechanizmów kołowrotka. Błoto, piasek, woda, mocowanie się z zaczepami, operowanie dużymi przynętami, to wszystko niszczy kołowrotek tym szybciej, z im tańszych materiałów jest on wykonany.

 

 

 

Jak kupować kołowrotek?

Ważne aby kołowrotek do spinningu posiadał łożysko oporowe. Wówczas szpula kołowrotka nie będzie się nam cofać, co jest bardzo przyjemne i wygodne przy łowieniu. Następnie trzeba zwrócić uwagę na jego pracę. Jeżeli będzie ona płynna, bez szmerów, dziwnych przeskoków szpuli itd., powinien to być dobry wybór. Następna rzecz to dostosowanie wielkości kołowrotka do kija. Do kija lekkiego najlepiej zastosować mały kołowrotek, który wagowo będzie pasował do wędziska. Do kija cięższego zastosujemy już kołowrotek większy, z głębszą i większą szpulą. Szpula najlepiej typu long cast, długa, stożkowa, o odpowiedniej głębokości. Spotkanie z dużym drapieżnikiem może zakończyć się sukcesem jedynie wówczas, gdy dysponuje się odpowiednio dużym zapasem linki. Jeżeli chodzi o umiejscowienie hamulca jest to sprawa indywidualna, niektórzy wolą kołowrotki z hamulcem przednim, inni zaś z tylnym. Każdy rodzaj sprzętu ma swoich zwolenników i przeciwników, my także musimy mieć własne zdanie i dostosować sprzęt do własnych potrzeb. Najważniejsze aby hamulec w naszym kołowrotku był precyzyjny. W czasie spinningowania delikatnymi wędziskami, to właśnie precyzyjny hamulec jest warunkiem powodzenia na łowisku. Jakiekolwiek nierówności pracy, zatarcia, zablokowania, niemożliwość precyzyjnego ustawienia, powinny wykluczyć kołowrotek ze strefy zainteresowań. Hamulec musi puszczać natychmiast po przekroczeniu nastawionej siły, musi pracować równomiernie. Ważna sprawa to również terkotka którą powinien hamulec posiadać, taki sygnał dźwiękowy informuje nas dodatkowo o niebezpiecznych atakach ryby.

Podstawowy podział kołowrotków spinningowych dotyczy szpuli, na którą nawija się linkę. I tak do wyboru są kołowrotki:

  • z ruchomą szpulą
  • ze stałą szpulą

Kolejny podział dotyczy wspomnianego już wcześniej hamowania. Hamulec w kołowrotku jest rozwiązaniem, które pomaga uniknąć zerwania się ryby. W momencie, kiedy zdobycz nie daje za wygraną i mocno walczy, kołowrotek powoli wypuszcza linkę. Masz tu do wyboru kołowrotki:

  • z przednim hamulcem
  • z tylnym hamulcem

 

.

Kołowrotki z przednim i tylnym hamulcem.

 

Kołowrotki z przednim i tylnym hamulcem różnią się budową. Pierwszy ma blokadę umiejscowioną z przodu i hamuje bezpośrednio szpulę, drugi zaś z tyłu w mechanizmie, w przekładniach. Która konstrukcja jest lepsza? Zdania wędkarzy są podzielone. Zwolennicy przedniego hamulca chwalą sobie precyzję i możliwość łatwej regulacji. Są to konstrukcje prostsze i lżejsze, co nie jest bez znaczenia przy spinningu.

Parametry.

Niektóre kołowrotki to skomplikowane konstrukcje. Świadczą o tym choćby parametry. Oto najważniejsze z nich:

  • przełożenie
  • ilość łożysk
  • pojemność szpuli
  • masa

Przełożenie – od tego parametru zależy, jak szybko nakręcać się będzie linka na szpulę kołowrotka. Określa ilość obrotów szpuli po jednym obrocie korbki. Na przykład, jeśli znajdziesz oznaczenie 5,2:1 oznaczać ono będzie 5,2 obrotu szpuli w trakcie jednego obrotu korbką. Kołowrotki o różnych prędkościach sprawdzają się w różnych metodach spinningowania. Uważam, że czym większe przełożenie tym lepiej. Łatwiej jest w razie potrzeby kręcić wolniej, niż przez większość czasu męczyć nadgarstek korbkowym szaleństwem.

Ilość łożysk – to parametr chętnie wspominany przez specjalistów od marketingu. 10 łożysk nie oznacza wcale, że kołowrotek będzie lepszy od tego z 2 łożyskami. Bardziej skomplikowane, nie zawsze oznacza lepsze.

Pojemność szpuli – to bardzo istotny parametr, dzięki któremu dowiesz się, ile linki możesz zmieścić na kołowrotku.

Masa – ma również bardzo duże znaczenie. Podczas spinningowania trzeba dużo pracować wędką i kołowrotkiem. Im więcej waży cały sprzęt, tym gorzej. Po kilku godzinach spinningowania możesz stracić czucie w rękach. Dlatego do tej metody warto wybrać lekki kołowrotek, który będzie ważył w granicach 250 – 350 gramów.

 

Nauka spinningu – pierwsze kroki nad wodą.

 

Definicja spinningu głosi, że jest to metoda polegająca na zarzucaniu i ściąganiu sztucznej przynęty w celu zwabienia, a w rezultacie złowienia ryby drapieżnej. Nie jest to jednak wystarczające określenie, ponieważ w celu skuszenia ryby do brania nie wystarczy rzucać i ściągać przynętę. Należy ją odpowiednio prowadzić, nadać jej cechy żywego stworzenia. Dzisiejszy spinning jest metodą za pomocą której można poławiać wszystkie gatunki ryb, nawet te spokojnego żeru. Łowienie takich ryb jak sandacz, pstrąg, szczupak czy okoń, stało się już odrębną specjalizacją. Widać to w wędkarskich sklepach, gdzie pełno jest różnego rodzaju sprzętu odpowiadającemu danej rybie i konkretnej metodzie połowu. Nie ma jednej instrukcji jak spinningować by złowić rybę. Jedni wędkarze zrozumieją w lot ideę tego wędkowania, inni przez wiele lat będą się tego uczyć. Przede wszystkim trzeba umieć czytać wodę. Są tacy, którzy umieją to od zawsze, inni również muszą się tego uczyć. Okazją do nauki są tak zwane niżówki, gdy niski stan wody odsłania jej tajemnice. Ucząc się spinningu trzeba poznać zwyczaje bytowe ryb. Rzeka czy jezioro to nie wanna z wodą gdzie ryby są wszędzie, lecz akwen, w którym każda z ryb ma swoje siedliska i żerowiska. Metod spinningowania jest bardzo wiele. Trudno w jednym artykule opisać je wszystkie. Każda z nich wymaga użycia innego sprzętu oraz przynęt, których również jest niezliczona ilość. Zanim poznamy wszystkie metody i tajniki spinningowania, warto na początek nauczyć się kilku podstawowych czynności, które pomogą nam skutecznie operować wędziskiem.

Technika rzutu.

Tu wystarczy powiedzieć, że istnieją trzy podstawowe typy zarzucania przynęty. Znad głowy, pod ręką, oraz rzuty z boku. Jedną z ważniejszych zasad techniki rzutu jest to, aby rzucać tylko ramieniem, nie całym ciałem. Istotne jest także właściwe trzymanie wędziska, wypuszczanie i hamowanie linki na szpuli kołowrotka, przerzucanie kabłąka, a także przytrzymywanie przynęty po jej uderzeniu w wodę. Rzut przez głowę jest związany ze sprężystością wędziska, typem jego akcji oraz masą przynęty. Wymaga on wolnej przestrzeni za plecami i nad głową wędkarza, gdyż w przeciwnym razie łatwo zaczepić o przeszkodę. W czasie rzutu należy patrzeć w kierunku obranego celu. Rzuty z boku (z lewej lub prawej strony) wykonujemy podobnie jak przez głowę, wędziskiem trzymanym poziomo. Rzut pod ręką wymaga wolnej przestrzeni tylko przed nami, przy czym powinniśmy śledzić przynętę i tor jej lotu. Przynętę zwisającą ze szczytówki wędziska należy rozhuśtać podnosząc i opuszczając wędzisko (ruch wykonujemy samym nadgarstkiem) i poruszając nim jednocześnie do przodu i tyłu. W czasie kolejnego wychylenia przynęty w naszym kierunku szczytówkę wędziska szybko zniżamy i szybkim wyrzutem do przodu i do góry wypuszczamy przynętę. Podczas wyrzutu wykorzystuje się masę przynęty i akcję wędziska. Wszystkie ruchy należy wykonywać samym nadgarstkiem, a nie całą ręką. Jeżeli przy zarzucaniu pracujemy całą ręką, wyrzucana przynęta zakreśla w powietrzu duży i wysoki łuk, co istotnie zmniejsza zarówno odległość, jak i celność rzutu.

Zacięcie.

Początkujący wędkarze często jeszcze nie wiedzą jak mocno zaciąć, ani w którym momencie. Raz czynią to za lekko, raz też za mocno. Za lekkie zacięcie nie wbije haka w rybi pyszczek, za mocne – wyrwie hak rozrywając wargę. Prawidłowego zacięcia da się nauczyć tylko w praktyce. Najczęściej spotykanym błędem to zacięcia całym ciałem, które są ruchem bardzo powolnym i niezsynchronizowanym. Należy ciąć w tempo, z nadgarstka i z ramienia – ale jednocześnie. Niektórzy zaraz po zacięciu opuszczają wędkę luzując zupełnie linkę – sprzyja to spadaniu ryb.

Hol i lądowanie.

Hol ryby to najbardziej emocjonujący moment podczas wędkarskiej wyprawy. Jeżeli w trakcie holu popełnimy jakiś błąd i stracimy rybę, ale wyciągniemy z tego odpowiednie wnioski, to korzyść będzie taka, że więcej tego błędu nie powinniśmy popełnić. Gorzej, jeżeli o przyczynie tego niepowodzenia nie mamy pojęcia. Niektóre gatunki ryb są bardziej waleczne od innych. Zbyt twardo holowany szczupak skłonny jest do wyskoków. Po zacięciu tej ryby należy od razu pokazać, kto tu rządzi. Dobrze jest zatrzymać szczupaka na małej przestrzeni, nie pozwalając mu na długi odjazd. Zaraz po zacięciu szczupak nie walczy zbyt gwałtownie. Jeżeli nad nim zapanujemy, możemy zacząć hol. Szczupaki niezbyt duże podbieramy ręką lub podbierakiem, powinno to się udać już przy pierwszej próbie. Większa sztuka zdoła zapewne kilkakrotnie odjechać, jeżeli hamulec kołowrotka będzie ustawiony nieco poniżej wytrzymałości linki, nie powinno to nam stwarzać problemów. Okonie z kolei holujemy miękko, bez zrywów i przyśpieszeń. Mają bardzo delikatne i kruche pyszczki, zwykle spadają w ostatniej fazie holu, kiedy zaczynają swój taniec przy powierzchni. Wielu wędkarzy wyciąga okonia na kiju, trzeba wówczas wyjąć mu głowę z wody, ułamek sekundy odczekać i dopiero wtedy płynnym ruchem wyciągnąć na brzeg. Sandacze w początkowej fazie holu nie stawiają zbyt dużego oporu. Jednak im bliżej brzegu lub łodzi, tym ten opór narasta i w końcowej fazie holu rozgrywa się prawdziwa walka. Hol sandacza powinien być bardzo zdecydowany, jeżeli łowimy z brzegu i mamy sprzyjające warunki, najlepiej wyciągnąć go wyślizgiem. Na tyle szybko, na ile wytrzymałość sprzętu pozwoli. Hol dużej ryby będzie wyglądał nieco inaczej. Prawidłowe manewrowanie wędziskiem i hamulcem kołowrotka uniemożliwi rybie zbliżyć się do podwodnych zawad oraz na odpoczynek przy dnie. W czasie tak zwanego „murowania” ryby, niepokoimy zdobycz przez pompowanie, tj. podnoszenie szczytówki wędziska i raptownego opuszczania, zwijając jednocześnie linkę na kołowrotek. Powtarzające się sytuacje ucieczki i holu ryby prowadzą do jej całkowitego wyczerpania. Oznaką ostatecznego zmęczenia ryby w końcowej fazie holu jest jej położenie, inaczej mówiąc „wyłożenie” się na boku przy powierzchni wody. Jest to sygnał do zakończenia holu w wodzie i przystąpienia do lądowania jej przy pomocy podbieraka. Przy braku odpowiedniego wyposażenia do lądowania ryby, pozostaje tzw. „wyślizg” zdobyczy, czyli po prostu próba wyciągnięcia ryby na brzeg wprost z wody, który mimo nawet korzystnych warunków ukształtowania linii brzegowej często kończy się porażką dla niedoświadczonego spinningisty.

Złów i wypuść!

To powinna być święta zasada każdego spinningisty! Zwracając rybie wolność musimy też zadbać o to, aby wróciła do wody w dobrej kondycji. Wielu z nas spinninguje samotnie, zarówno z powodu braku partnera lub po prostu lubimy nad wodą samotność. Problemy związane z uwalnianiem ryby w pojedynkę są dość oczywiste. Bez pomocy trudniej jest wprowadzić rybę do podbieraka. Zdobycz musi też być kontrolowana podczas sięgania po narzędzia niezbędne przy uwalnianiu (szczypce, nożyczki, itp.) Wszystko co dotyczy uwalniania trudniej jest ukończyć podczas wędkowania w samotności, a co najważniejsze – wszystko odbywa się wolniej. Jeśli mierzenie i różnego rodzaju zdjęcia są konieczne, sytuacja się bardziej komplikuje. Większe egzemplarze będą wymagały wyciągnięcia w celu dokonania dokładnego pomiaru długości. Najbardziej korzystny dla dobra ryby jest pomiar w wodzie. Można to przeprowadzić również poza siatką podbieraka, choć istnieje tu potencjalne ryzyko, że ryba uwolni się przed pomiarem. Jeśli samotny wędkarz jest gotowy, można wykonać zdjęcie używając aparatu z automatycznym (czasowym) wyzwalaczem. Powinno to być przećwiczone jeszcze przed wyjściem nad wodę. Przygotuj wcześniej miejsce na ustawienie statywu i ustal miejsce trzymania ryby. Ustaw aparat, wciśnij zegar, złap rybę i ustaw się w planowanym miejscu. Jedno ujęcie to wszystko czego powinniśmy próbować. Wiele ujęć przy tej metodzie po prostu wymaga za dużo czasu, w którym ryba przebywa poza wodą. Stosowanie zasady złów i wypuść w pojedynkę może być całkiem sprawnie przeprowadzone przy małych szkodach zarówno dla wędkarza jak i dla ryb. Jeśli to możliwe, powinno się jednak unikać wędkowania w samotności. A już na pewno samotne wędkowanie powinno być unikane przez początkujących kolegów.

Samo posiadanie wędki i wiedza zdobywana podczas kolejnych wypraw to jeszcze nie wszystko. Aby być dobrym wędkarzem, wodę i cały wodny ekosystem trzeba szanować, uważnie obserwować i rozumieć. Ze szczególnym wskazaniem na to pierwsze, bo dwa pozostałe elementy przyjdą wraz z doświadczeniem. Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów nad wodą.

Marcin Płóciennik.

/>

 

 

Zasada prowadzenia jest prosta, po zarzuceniu zamykamy kabłąk i pod pełną kontrolą opuszczamy wabik do dna, po kilku sekundach podrywamy koguta przez podbicie kijem lub podkręcenie kołowrotkiem. Łowiąc z brzegu łatwiej jest podbić kołowrotkiem bo kąt między szczytówką a przynętą jest za mały i ciężej jest nauczyć się dłuższym kijem. Podbijamy i znowu kontrolowany opad. Dobrze jest między tymi podbijaniami zrobić kilku sekundowe przerwy, bo sandacz lubi swoją ofiarę przydusić do gruntu, właśnie dlatego zdarzają się przypadki zacięcia ryby za tak zwaną brodę. Takie brania mogą być nie wyczuwalne i dopiero przy kolejnym podbiciu zacinamy rybę. Łowiąc kogutem lepiej używać plecionkę o większej średnicy, bo ten wykonany na kotwiczce lubi się częściej zaklinować lub wbić w jakąś przeszkodę czy karcz.

Można przyjąć, że sandacz jest trudną rybą do złowienia, lecz trzeba poznać dobrze łowisko i trafić na jego ścieżkę i porę żeru, wtedy sami przekonamy się o jego kaprysach i o tym że tej ryby nie łowi się zawsze w ten sam sposób. Zdarzały się przypadki, że były super brania, przez godzinę można było złowić nawet 7 i więcej sztuk, a po chili całkowicie przestawał gryźć. Trafiły mi się też sytuacje, że kolega łowił skutecznie a ja rzucając w jego miejsce, podbijając w to same tempo nie miałem ani skubnięcia. Po godzinie obserwacji stwierdziliśmy fakt, że mój kołowrotek ma mniejsze przełożenie i mój wabik szybuje o jakieś 40-50 centymetrów niżej nad dnem. Po ustaleniu tej wysokości zaczęły się brania.

Można się nauczyć teorii ale w praktyka pokazuje jak trzeba się „nakombinować” żeby spinningiem skusić mętnookiego drapieżnika aby to właśnie ugryzł naszą przynętę.

Zachęcam do tego żeby w kolejnym roku pierwszego czerwca wybrać się nad wodę i popróbować poszukać sandacza. Jest jeszcze dużo czasu żeby się dobrze przygotować, a w szczególności żeby nauczyć się go łowić do następnej jesieni, bo łowienie na „zimno” jest równie skuteczne jak w cieplejszym okresie.

 


                                                                              Pozdrawiam

                                                                              Daniel25

You have no rights to post comments

Nie jesteś zalogowany.

Terminy Live

Kanał Marfish.pl - wędkarstwo i przygoda

After Marfish - 13. 08.2018 r.

Hangout - zawieszone.  

Live z nad wody - zawieszone....

Zazwyczaj godzina 20:00

Terminy mogą się zmienić.

ecyprinus2

Wsparcie

Jeśli uważasz, że to co robi autor jest przydatne, możesz go dobrowolnie wesprzeć.

PayPal.Me/MarekMalman

Logowanie

Kto jest On Line

Odwiedza nas 183 gości oraz 0 użytkowników.

Legendy polskie

Legendy polskie

Wiedźmin

Wiedźmin

Grodziska Pirissani

Wczesnośredniowieczne grodziska plemienia Pirrissani

Baśnie Andersena

Baśnie Andersena

Baśnie Grimm

Baśnie grimm

Strict Standards: Only variables should be assigned by reference in /home/marfish/domains/marfish.pl/public_html/modules/mod_cookiesaccept/mod_cookiesaccept.php on line 24

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem