„Arabeski” Żadana to formalnie majstersztyk minimalizmu – Żadan buduje dwanaście miniatur z pojedynczych scen i urywanych dialogów, bez ani jednego zbędnego zdania, i to właśnie ta oszczędność robi robotę. Autor konsekwentnie unika bezpośredniego pokazywania frontu – wojna istnieje tu wyłącznie poprzez skutki: puste krzesła przy stole, numery wykreślane z telefonu, milczenie zamiast rozmowy. Interesujące jest też to, jak narrator wycofuje się z komentowania emocji bohaterów, zostawiając czytelnikowi samodzielną pracę interpretacyjną – to ryzykowna strategia, ale w tym wypadku działa bez zarzutu. Struktura zbioru, złożona z krótkich, pozornie niepowiązanych epizodów, przypomina montaż filmowy bardziej niż klasyczną prozę, co dobrze oddaje rozproszony, fragmentaryczny charakter życia „w zawieszeniu”. To książka, którą docenią bardziej czytelnicy szukający formy niż fabuły. 9/10 za konsekwencję warsztatową i emocjonalny rachunek, jaki wystawia bez jednego patetycznego zdania.
O książce
Mężczyzna i kobieta spotykają się w hotelu, żeby na chwilę zdjąć mundury i zapomnieć wszystko. Dwie kobiety stoją nad grobem mężczyzny, który nie należy już do żadnej z nich. Dziewczyna i chłopak rozmawiają w parku o tym, co mogło być, lecz już się nie zdarzy. Wolontariusze przywożą jedzenie dzieciom, które nauczyły się o nic nie prosić. Nauczyciel pilnuje opuszczonej szkoły i kasuje z pamięci telefonu numery zmarłych przyjaciół. Córka przyjeżdża na parę dni do domu, ale od matki odgradzają ją nie tylko zamknięte drzwi pokoju.
Opowiadania Serhija Żadana zabierają nas poza linię frontu, w miejsca, gdzie wciąż toczy się życie: życie pomiędzy, na chwilę, życie zamiast, życie jak gdyby. Życie w pośpiechu, bo zaraz trzeba wracać tam, gdzie się umiera. I nie wiadomo już, co boli bardziej – czy strach, czy śmierć, czy te krzyczące ptaki i długa, bezkresna wiosna.
Pełna wideorecenzja na YouTube: https://youtu.be/G4zld6JDyPc