Kandydat – Jakub Żulczyk

Share this post on:

Największą siłą „Kandydata” nie jest sama fabuła, lecz sposób, w jaki Żulczyk konstruuje ten polityczny thriller od strony warsztatowej. Autor celowo pozbawia najważniejsze postaci imion, zastępując je przezwiskami w rodzaju Cara czy Ceraty, przez co czytelnik sam dopasowuje bohaterów do realnych polityków, a książka zyskuje drugie dno bez wypowiadania niczego wprost. Narracja prowadzona jest równolegle z dwóch perspektyw – Prezydenta i Reportera – co pozwala jednocześnie obserwować mechanizmy władzy z gabinetu i jej konsekwencje na ulicy. Taka konstrukcja narzuca tempo bliskie odliczaniu i sprawia, że książkę trudno odłożyć, choć – jak zwracają uwagę inni czytelnicy w opiniach na lubimyczytac.pl – końcówka „coraz mocniej stawia na efektowność kosztem wiarygodności”. Momentami fabuła rzeczywiście skręca w stronę melodramatu kosztem politycznego pazura, ale sama diagnoza mechanizmów władzy – cynizmu, manipulacji, walki o wpływy – jest przeprowadzona bezbłędnie. Dla mnie to jedna z lepszych rzeczy Żulczyka ostatnich lat, oceniam na 8/10.

O książce: Polska, dzień drugiej tury wyborów prezydenckich. Prezydent kandydujący na drugą kadencję nie może zasnąć — pozornie wszystko jest w porządku, prowadzi w sondażach, ale czuje, że coś jest nie tak. W tym samym czasie skompromitowany Reporter stawia wszystko na jedną kartę: jego jedyna szansa na odzyskanie pracy i godności to ujawnienie materiałów mogących zburzyć dotychczasowy porządek polityczny. Drogi obu mężczyzn przetną się w ciągu najbliższych godzin, na styku prawdy, manipulacji i desperackiej potrzeby ocalenia siebie samego.

Pełna recenzja wideo: https://youtu.be/ReL1UcYmeiE