Martwa strefa – Stephen King

Share this post on:

Martwa strefa to ciekawy przykład tego, jak King w swoich wczesnych latach potrafił budować napięcie bez sięgania po nadprzyrodzoną grozę jako główny motor fabuły. Konstrukcyjnie książka dzieli się na wyraźnie różne w tonie części: pierwsza, najdłuższa, poświęcona jest formowaniu bohatera i jego relacji, kolejne przyspieszają i przechodzą w bardziej polityczny, niemal thrillerowy rejestr wokół postaci Grega Stillsona. Ten zabieg – przesunięcie ciężaru z osobistej tragedii Johnny’ego na pytanie o odpowiedzialność jednostki wobec zagrożenia systemowego – jest najmocniejszą kartą powieści. Warsztatowo King radzi sobie świetnie z tempem, choć środkowe partie potrafią się dłużyć, zwłaszcza gdy autor wraca do wątków pobocznych, które nie wnoszą wiele do głównej osi. Zakończenie, choć przewidywalne w swojej logice, jest spójne z całym zamysłem książki – nie ma tu miejsca na tani twist. To solidna, dojrzała proza gatunkowa, w której nadnaturalny element służy raczej jako narzędzie do mówienia o odpowiedzialności i władzy niż jako źródło grozy samo w sobie. U mnie 9/10.

O książce:

Pełna recenzja wideo: https://youtu.be/wvi_7PX37nk