Zanim powstała materia, zanim zapłonęły pierwsze gwiazdy i zanim czas nauczył się płynąć, w niewyobrażalnej pustce istniały istoty nazywane absolutami. Ich myśl potrafiła rodzić światy, a konflikt między nimi doprowadził do wojny tak straszliwej, że nawet sama przestrzeń nie potrafiła jej zapomnieć. Nieliczni ocaleli, a z ich decyzji narodził się nowy porządek: bogowie, wymiary, religie i cywilizacje, które miały nigdy nie poznać prawdy o swoim pochodzeniu.
W tym świecie powstała Rudchorta. Była arcydziełem walki. Jej umysł i ciało stanowiły narzędzie tak sprawne, że budziło lęk w sercach samych pramocarzy. Stworzona jako broń, wychowana w odosobnieniu, żyła nieświadoma celu, dla którego ją powołano.
Gdy po eonach czasu równowaga zostaje zagrożona, Rudchorta zostaje wyrwana ze swojego wymiaru i wysłana w podróż przez światy, które dla czytelnika okażą się niepokojąco znajome. Są one odbiciami historii Błękitnej Planety – Ziemi – jej wojen, ludobójstw, religijnej przemocy i systemów, które z pozoru obiecują porządek, a w istocie prowadzą do zniewolenia.
Rudchorta staje się świadkiem wydarzeń, które ludzie nazwali historią, legendą albo teorią spiskową. Widzi bezsilność ofiar, cynizm władzy i milczenie tych, którzy mogli zaprotestować, lecz tego nie zrobili. Czasem posiada moc. Czasem zostaje jej ona odebrana. Zawsze jednak musi patrzeć – i zapamiętać. Każda misja jest próbą. Nie siły, lecz sumienia. Bo największym pytaniem tej opowieści nie jest to, czy Rudchorta potrafi zabić, lecz czy potrafi osądzić sprawiedliwie świat, który przez wieki uznawał zło za konieczność.
„Rudchorta i Miecz Prawdy” to opowieść o odpowiedzialności bogów i ludzi, o religiach zbudowanych na kłamstwie oraz o granicy, po której przekroczeniu nie ma już prostych odpowiedzi. To historia, która nie daje ukojenia – ale zmusza do myślenia długo po zamknięciu książki.


