Są książki, które się czyta. I są takie, które się przeżywa.
„Okruchy Syrii” Sylwii Wyszomirskiej należą zdecydowanie do tej drugiej kategorii.
To książka niezwykła — subtelna, mądra i poruszająca. Powstała na styku dwóch światów: Zachodu i Bliskiego Wschodu, doświadczenia zawodowego i głębokiej wrażliwości, wiedzy oraz empatii. Autorka, która pracowała w strukturach NATO i ONZ w polskich kontyngentach w Iraku i południowym Libanie, nie pisze jednak raportu ani relacji z misji. Oddaje czytelnikowi okruchy świata, który rzadko mamy okazję zobaczyć bez filtrów stereotypów i uproszczeń.
Centralnym elementem książki są wiersze Omara al-Farry — poety Bliskiego Wschodu — dobrane w sposób wyjątkowo uważny. To poezja o kobietach, miłości, relacjach, godności i czułości. Poezja, która nie krzyczy, ale zostaje w czytelniku na długo. Sylwia Wyszomirska nie analizuje tych tekstów literaturoznawczo — ona je tłumaczy kulturowo i ludzkо. Jej komentarze są jednym z największych atutów książki.
Z ogromnym wyczuciem i spokojem autorka pokazuje, jaką rolę pełnią kobiety w świecie islamskim, czym różni się ona od zachodnich wyobrażeń i — co szczególnie ważne — jak często my, jako ludzie Zachodu, interpretujemy ten świat błędnie. Bez oskarżeń, bez ideologii, bez moralizowania. Jest tu natomiast wiedza, doświadczenie i szacunek.
„Okruchy Syrii” to książka, która buduje mosty zamiast murów. Uczy uważności wobec Innego. Pokazuje, że piękno, miłość i wrażliwość nie znają granic kulturowych ani religijnych. To lektura, która zostawia czytelnika bogatszym — nie o fakty, lecz o zrozumienie.
To pozycja dla tych, którzy chcą zobaczyć Bliski Wschód inaczej: nie przez pryzmat nagłówków, konfliktów i uproszczeń, ale przez ludzkie historie, poezję i cichy dialog kultur.
Książka Sylwii Wyszomirskiej zdecydowanie zasługuje na rozgłos. Jest piękna — w treści, w intencji i w formie. I bardzo potrzebna.


