Czy zastanawialiście się kiedyś, z czego zbudowany jest Wszechświat?

Na pierwszy rzut oka odpowiedź wydaje się prosta. Wokół nas znajdują się ludzie, zwierzęta, rośliny, góry, oceany i gwiazdy. Wszystko składa się z atomów, a atomy z jeszcze mniejszych cząstek. Ale co, jeśli nawet te najmniejsze cząstki nie są ostatecznym składnikiem rzeczywistości? Co, jeśli elektron nie jest maleńką kulką, lecz drgającą struną?
Właśnie taką niezwykłą możliwość proponuje teoria strun – jedna z najbardziej fascynujących i jednocześnie najbardziej tajemniczych koncepcji współczesnej fizyki.
Od atomów do najgłębszych tajemnic materii
Przez większą część XX wieku fizycy opisywali cząstki elementarne jako punkty pozbawione rozmiaru.
Elektron miał być punktem.
Kwark miał być punktem.
Foton również.
Model Standardowy fizyki cząstek, oparty na takim założeniu, okazał się niezwykle skuteczny i pozwolił przewidzieć wiele zjawisk potwierdzonych później eksperymentalnie. Jednak pojawił się problem. Współczesna fizyka opiera się na dwóch wielkich filarach, które doskonale działają oddzielnie, ale bardzo trudno pogodzić je ze sobą.
Dwie genialne teorie, które nie chcą się dogadać
Pierwszym filarem jest mechanika kwantowa.
To ona opisuje świat atomów, cząstek elementarnych i niezwykłych zjawisk zachodzących w mikroskali. Drugim filarem jest teoria względności Alberta Einsteina. Dzięki niej rozumiemy grawitację, ruch planet, ewolucję gwiazd czy achowanie galaktyk.
Obie teorie należą do największych osiągnięć ludzkiego umysłu.
Problem polega na tym, że gdy próbujemy zastosować je jednocześnie – na przykład do opisu wnętrza czarnych dziur albo pierwszych chwil po Wielkim Wybuchu – zaczynają pojawiać się sprzeczności.
Można to porównać do dwóch doskonałych instrukcji budowy. Jedna świetnie wyjaśnia, jak zbudować dom. Druga idealnie opisuje budowę mostu. Kiedy jednak próbujemy stworzyć konstrukcję będącą jednocześnie domem i mostem, okazuje się, że instrukcje nie pasują do siebie. Fizycy od dziesięcioleci próbują znaleźć teorię, która połączy oba światy. Jednym z kandydatów jest właśnie teoria strun.
Kosmiczna muzyka Wszechświata
Wyobraźcie sobie gitarę albo skrzypce.
Ta sama struna może wydawać różne dźwięki w zależności od sposobu, w jaki drga. Czasem usłyszymy niski ton, innym razem wysoki. Choć słyszymy różne nuty, źródło pozostaje to samo.
Teoria strun sugeruje, że podobnie może działać rzeczywistość. Zamiast punktowych cząstek istnieją niewiarygodnie małe struny. Są one tak małe, że obecnie nie dysponujemy technologią pozwalającą je bezpośrednio zaobserwować. Różne sposoby drgania tych strun przejawiają się jako różne cząstki elementarne.
Jedno drganie może odpowiadać elektronowi.
Inne – kwarkowi.
Jeszcze inne – fotonowi.
Cały Wszechświat mógłby więc przypominać gigantyczną kosmiczną orkiestrę. My sami bylibyśmy częścią tej niezwykłej symfonii.
Dodatkowe wymiary – dlaczego ich nie widzimy?
Jednym z najbardziej zaskakujących elementów teorii strun jest istnienie dodatkowych wymiarów przestrzeni. Na co dzień postrzegamy trzy wymiary: długość, szerokość i wysokość. Do tego dochodzi czas. Według niektórych wersji teorii strun Wszechświat może posiadać dziesięć, a nawet jedenaście wymiarów.
Jak to możliwe, skoro ich nie dostrzegamy?
Posłużmy się prostym przykładem.
Wyobraźcie sobie mrówkę spacerującą po przewodzie elektrycznym. Dla człowieka patrzącego z daleka przewód wygląda jak cienka linia. Wydaje się, że można poruszać się po nim tylko do przodu albo do tyłu. Mrówka widzi jednak coś więcej. Może iść nie tylko wzdłuż przewodu, ale również wokół niego. Dodatkowy kierunek ruchu istnieje, choć dla obserwatora z daleka pozostaje niewidoczny. Według teorii strun dodatkowe wymiary mogą być właśnie tak „zwinięte” i niewyobrażalnie małe.
Istnieją, ale są ukryte przed naszymi zmysłami.
Ścieżka oglądana z samolotu
Wyobraźmy sobie ogromny ogród oglądany z okna samolotu. Z dużej wysokości ścieżka wydaje się cienką linią.
Wygląda tak, jakby można było poruszać się wyłącznie do przodu lub do tyłu. Kiedy jednak zejdziemy na ziemię, okazuje się, że ścieżka ma szerokość. Możemy przechodzić z lewej strony na prawą, omijać przeszkody i wybierać różne sposoby poruszania się. To, co z daleka wyglądało na jednowymiarowe, z bliska okazuje się znacznie bardziej złożone. Być może podobnie jest z samą strukturą przestrzeni.
Czy teoria strun jest prawdziwa?
To jedno z najczęściej zadawanych pytań.
Odpowiedź brzmi: nie wiemy.
Teoria strun jest niezwykle elegancką konstrukcją matematyczną. Pozwala rozwiązać wiele problemów, z którymi zmagają się fizycy teoretyczni. Jednocześnie do dziś nie udało się przeprowadzić eksperymentu, który jednoznacznie potwierdziłby jej prawdziwość. Nie oznacza to jednak, że teoria strun jest bezużyteczna.
W historii nauki wiele przełomowych idei przez długi czas pozostawało jedynie hipotezami, zanim pojawiły się odpowiednie narzędzia badawcze.
Być może podobnie będzie również w tym przypadku.
Największe pytanie o rzeczywistość
Jeżeli teoria strun okaże się prawdziwa, może całkowicie zmienić nasze rozumienie Wszechświata. Oznaczałoby to, że wszystko – od atomów, przez ludzi i planety, aż po galaktyki – jest zbudowane z tych samych fundamentalnych strun. Różnimy się nie materiałem, z którego zostaliśmy stworzeni, lecz sposobem, w jaki ten materiał „drga”.
To niezwykle poetycka wizja. Wszechświat nie byłby zbiorem oddzielnych obiektów, lecz gigantyczną kosmiczną symfonią. A my wszyscy bylibyśmy jednocześnie jej słuchaczami i uczestnikami. Być może właśnie dlatego teoria strun fascynuje nie tylko fizyków, ale również ludzi, którzy po prostu lubią zadawać pytania o naturę rzeczywistości. Bo niezależnie od tego, czy okaże się prawdziwa, przypomina nam o czymś niezwykle ważnym: im więcej dowiadujemy się o Wszechświecie, tym bardziej uświadamiamy sobie, jak wiele tajemnic wciąż pozostaje do odkrycia.


