„Trzecia” Damiana Pasieki to kameralna proza psychologiczna zbudowana wokół prostego, ale ryzykownego pomysłu: trzydziestoletnie małżeństwo próbuje ożywić słabnącą relację, wprowadzając do niej trzecią osobę poznaną w sieci. Autor rezygnuje z rozbudowanej fabuły na rzecz skondensowanej, oszczędnej formy, w której najwięcej dzieje się na poziomie emocji i motywacji bohaterów, a nie zewnętrznych wydarzeń. Interesująco wypada konstrukcja narratora – mężczyzny noszącego w sobie nieprzepracowaną traumę DDA, którego niedojrzałość i potrzeba kontroli stają się właściwym motorem fabuły, podczas gdy postać żony pozostaje momentami zbyt niedopowiedziana. Warsztatowo Pasieka pisze sprawnie i bez zbędnego balastu, choć widać, że to debiut – niektóre wątki, zwłaszcza biografia tytułowej Trzeciej, są zarysowane zbyt szkicowo, by w pełni usprawiedliwić jej wpływ na fabułę. Najmocniejszą stroną książki jest to, jak bezkompromisowo pokazuje, że eksperymenty mające „naprawić” związek często tylko obnażają to, co w nim od dawna zepsute. To nie jest lektura dla każdego, ale jako studium wypalenia i samotności we dwoje broni się jako całość. Oceniam tę książkę na 8/10.
O książce:
Małżeństwo trzydziestolatków ma wszystko: pracę, dziecko, mieszkanie. I coraz większą pustkę. Poznają ją w sieci. Nadają jej pseudonim: Trzecia. Miała być tylko eksperymentem. Jednorazowym wyskokiem, który ożywi ich relację. Nie potrafią przestać. To, co zaczyna się jako gra, szybko wymyka się spod kontroli. Granice między pożądaniem a uzależnieniem, bliskością a użyciem, miłością a destrukcją zacierają się niebezpiecznie. „Trzecia” to bezwzględnie szczera powieść o tym, jak łatwo współczesne małżeństwo może rozsypać się od środka — i jak cienka jest granica między pragnieniem wolności a utratą wszystkiego, co naprawdę ważne.
Pełna recenzja wideo: https://youtu.be/TSeQD2HrXGg