Facebook  YT TwitterKM official linkedin logo tile

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Spis treści

Kopia InaK1Wycofujący się jakieś 7000 lat temu lodowiec w czasie ostatniego, najsłabszego już zlodowacenia znanego pod nazwą glacjału bałtyckiego, północnopolskiego lub Wisły, osobliwie ukształtował teren północno zachodniej Polski (Pomorza). Zostawił za sobą krajobraz dolin sandrowych i wzniesień morenowych. Dziełem lodowca są liczne na Pomorzu jeziora rynnowe i morenowe, występujące w dorzeczach wielu pomorskich rzek. To właśnie  między innymi z tych rzek wiele tysięcy lat temu do Bałtyku wpłynęły pierwsze ryby z gatunku salmo. Efekty tego zjawiska wygenerowały też populacje słodkowodnych łososi w wielkich jeziorach szwedzkich.

Rzeki Pomorskie takie jak Ina, Rega, Parsęta, Wieprza, Łeba, Reda i inne wraz ze swymi dopływami spływają z morenowych wzniesień szybkim nurtem po polodowcowych żwirowiskach. Płyną zazwyczaj w dolinach odziedziczonych po dawnych rzekach lodowcowych powstałych jeszcze w okresie wytapiania się ostatniego lądolodu. Wszystkie te rzeki są dobrze natlenione i zimne w swych źródłach.

Można by powiedzieć, że zostały idealnie zaprojektowane pod potrzeby i wymagania tarłowe takich ryb jak troć wędrowna i łosoś. Ich pierwotny obraz dziś już trudny do znalezienia, ale nie niemożliwy, to już praca samych rzek w odwiecznym cyklu większych i mniejszych wezbrań i niżówek. Taki, a nie inny ich charakter poskutkował zasiedleniem przez określone zespoły ichtiofauny, od typowo górskich, po nizinne. Wędrówka troci łososi i innych ryb z rzek do morza i z powrotem trwała nie zakłócenie przez tysiące lat. Ryby te przychodziły na świat w rzekach Pomorza ( w tym artykule omówiono problem na przykładzie Pomorza i troci wędrownej, problem dotyczy jednak obszaru całego kraju a nawet świata i odnosi się do wielu gatunków ryb), po czym spływały do Bałtyku, gdzie osiągały dojrzałość płciową i ponownie wpływały do rzek dając początek nowemu pokoleniu w czasie widowiskowego tarła. Wędrówki do tarlisk położonych w głębi lądu były przez tysiąclecia nie zakłócone dzięki czemu dochodziło do niczym nie zakłóconej wymiany pokoleń wśród ryb wędrownych. Czuły się one tu dobrze i żyły w harmonii z rzekami i morzem do czasu, gdy na drodze do ich tarlisk nie stanął człowiek.

 

troc

Troć wędrowna na tarlisku.

 Człowiek pojawił się on na tych terenach plus minus dwa tysiące lat temu, zaś od tysiąca lat skutecznie zaczął je zmieniać. Początkowo wycinał prapuszczę, a presja na ryby była dla ich stad niezauważalna, ale człowiek mnożył się i rósł w siłę, a natura słabła pod jego ręką...... Na początku nie przeszkadzał rybom, choć z całą pewnością zjadał je ze smakiem. Z czasem jednak nauczył się czerpać korzyści z siły płynących rzek. Najpierw zaczął stawiać młyny wodne aby dzięki sile rzeki napędzać koła młyńskie. Obecnie miejsce młynów nad rzekami zajmują elektrownie wodne wykorzystujące siłę rzek do produkcji prądu elektrycznego. Jakby tego było mało człowiek zaczął spiętrzać wody rzek, zaczął je regulować, prostować, betonować i jakby tego inaczej nie nazwać po prostu zaczął te rzeki i cały wodny system niszczyć. Ryby diadromiczne (dwuśrodowiskowe) – wędrują pomiędzy wodami śródlądowymi, a morskimi dlatego warunkiem dla ich istnienia jest drożność cieku często na całej ich długości. Problem nie dotyczy zresztą tylko ryb wędrownych, ale wszystkich ryb, oraz innych mieszkańców naszej planety. Możliwość swobodnej migracji od zarania była podstawą funkcjonowania przyrody. Zapory na rzekach w postaci elektrowni, tam spiętrzających, zbiorników retencyjnych, spowodowały, że ryby te zaczęły mieć problem z dotarciem do swych naturalnych pradawnych tarlisk. Co prawda budowa anatomiczna i sprawność jaką dysponują ryby wędrowne pozwala im na pokonywanie niektórych przeszkód w postaci budowli hydrotechnicznych, to jednak są budowle, których ryby te nie są w stanie przeskoczyć.

 

troc2

Skacząca troć

 

Co gorsza oprócz tych budowli, które prawdę mówiąc pozornie przynoszą korzyści nam ludziom (nie uwzględniając wszystkich kosztów powstałych za ich sprawą, w tym utrata wielu gatunków zwierząt), na rzekach budowane są różnego rodzaju inne przeszkody dla ryb, których budowa nie ma żadnego uzasadnienia, ani ekonomicznego ani ekologicznego, a które przynoszą zysk tylko tym, którym udało się uzyskać zezwolenie na ich budowę od nie zorientowanych urzędników.

Pozwolę sobie w tym miejscu zacytować fragment maila jaki dostałem w tej sprawie od Pana Artura Furdyny Przewodniczącegi Towarzystwa Przyjaciół Rzek Iny i Gowienicy:

"Progi są jednym z elementów archaicznej, technicznej koncepcji "zarządzania" wodami śródlądowymi. Świat zachodni odszedł od tej koncepcji ponad 20 lat temu, jednak nasz zaścianek dalej brnie bocznym torem. Problem w tym, że to doskonała droga do przerabiania ogromnych pieniędzy z państwowej kiesy, i stoi za tym cała grupa, którą nazywamy "lobby betonowym". Ta grupa od kilku dziesiątków lat bogaci się kosztem destrukcji naszych rzek, a także coraz gorszego bilansu wodnego Polski. Na razie są niestety górą, gdyż przeciętny Polak nadal nie umie sam dokonać sensownej analizy papki dostarczanej przez media....nie tylko w tym temacie.

Progi mają za zadanie stabilizacje zniszczonej regulacją rzeki. Tak na prawdę, to zaprzeczenie podstawowych praw fizyki, a raczej jego próba. Skutkuje zwiększeniem erozji, ale w "założeniu" ma ta erozję ograniczać.....

Długo by pisać, jakie to są bzdury..."


Słowa te są mocne i odważne, myślę jednak, że wielu ludzi przyzna rację ich autorowi. 

przepławka szczelinowa DąbieWydaje się, że problem ten powstał stosunkowo nie dawno, a dokładniej mówiąc po II wojnie światowej. W rzeczywistości problem jest dużo starszy. Początki ingerencji ludzkiej w układy wodne to czasy egipskie, grackie i rzymskie... W Europie sięgają VIII wieku. Tyle, że boom umożliwiły nowe technologie- XIX, XX wiek. W latach rozpędu gospodarki komunistycznej priorytetem był przemysł i nikt wtedy nie liczył się z jakąś tam głupią rybą. Poza tym bardzo długo postrzegano zasoby rybne jako nie przebrane. Taka opinia pokutuje w wielu kręgach rybackich oraz wędkarskich do dziś... Paradoksalnie za czasów komuny rzeki były bardziej niż dziś, a problemem były zanieczyszczenia, jako bariera - PRLowskie władze nie pozwalały na odtwarzanie poniemieckich MEW. Problem wrócił dopiero ostatnio i o zgrozo jest u nas wspierany z funduszy ochrony przyrody. Obok tego w minionych dekadach zwolennikom inżynierskiego podejścia do wód udało się wmówić społeczeństwu fałszywe przekonanie o zasadności regulacji, totalnego drenażu i zabudowy cieków. Efekty tej indoktrynacji pokutują niestety do dziś. „Kowalski" wierzy, że sztuczne zbiorniki, to panaceum na susze i powodzie. W obu przypadkach jest całkowicie odwrotnie. Nie da się zastąpić utraconej za sprawą drenarki naturalnej retencji tysięcy kilometrów kwadratowych zlewni cieków sztucznymi zbiornikami o objętości stanowiącej promil tej naturalnie utrzymywanej w gruncie masy wody. Do tego dochodzą koszty niewspółmierne do lokalnego efektu. Jednocześnie przyspieszony sztucznymi tworami hydrotechników spływ wód kapitalnie wzmaga zagrożenie powodziowe, ponieważ daje efekt kumulowania fal powodziowych, a na dodatek wyprostowanymi kanałami dodaje spływającej wodzie energii.. Wędkarze i ekolodzy biją więc na alarm!

Przed II wojną światową dostrzegano konieczność i korzyści z zapewnienia rybom wędrownym możliwości dotarcia do tarlisk. Dowodem na to jest choćby ta nie czynna przepławka, która świadczy o mądrości i zapobiegliwości wcześniejszych pokoleń. Wybudowana była w prosty sposób przy młynie wodnym w Szczecinie Dąbiu na rzece Płoń. Ponadto należy zwrócić uwagę na to, że dzisiejsze przegrody wodne są dużo groźniejsze i mają większy wpływ na drożność rzeki niż te przedwojenne. Po pierwsze ich liczba jest dużo większa. Po drugie w tamtym czasie ichtiofauna była o wiele obfitsza niż dziś i jeden młyn na rzece nie zagrażał w tak dużym stopniu istnieniu bytującym w rzece gatunków ryb jak dzisiejsza planowana sieć małych elektrowni wodnych. Ponadto w tamtym czasie zupełnie inne było użytkowanie samego spiętrzenia. Młynarze bowiem w okresie występowania w rzece wysokich przyborów, a także czasie masowych i tarłowych ciągów ryb podnosili stawidła. Sprzyjała temu niewątpliwie prosta konstrukcja jazów, których funkcjonowanie oparte było na wkładanych ruchomych zastawkach, łatwo i szybko usuwalnych w razie potrzeby. Współczesne budowle nie mają takich rozwiązań, tym samym ryby w konfrontacji z nimi nie mają żadnych szans. Budowle hydrotechniczne dzielą rzekę na dwie lub więcej części uniemożliwiając rybom i innym organizmom swobodną migrację w górę rzeki. Prowadzi to do ograniczenia ich liczebnoœści, a często nawet do wyginięcia całych populacji, gdy odcięty zostanie dostęp do tarlisk. Problemem Natury jest, że broni się ona bardzo długo. Może, gdyby nie to, człowiek już dawno zauważyłby swój zgubny dla niej, a sumie i dla siebie wpływ. Wielomilionowe stada tarlaków wędrownych, czy innych ryb pozornie były nie przebrane, więc bardzo późno zauważono katastrofalne dla nich oddziaływanie sztucznych progów wszelkiego rodzaju. Chwile wytchnienia miały rzeki w okresie PRLu, ale niezbyt długą - z jednej strony zakazano prywatnych MEW, ale zaraz wymyślono ogólnokrajowy program melioracji... Idee tego programu do dziś wyzierają z niektórych pomysłów polityków.

 

Troć wędrowna

Moc ryby

 

Przegrodzenie rzeki zaporą uniemożliwiającą wędrówkę na tarliska rybom dwuśrodowiskowym pogarsza także warunki bytowania rybom prądolubnym (brzana, świnka, kleń, jelec, boleń, jaź). W efekcie obserwuje się w rzece mniejszą ich populację w miejsce, której pojawiają się ryby typowe dla wód wolno płynących lub stojących.

Ryby wszystkich gatunków podejmują w ciągu życia bliższe lub dalsze wędrówki czy to tarłowe czy w poszukiwaniu pokarmu. Te wędrówki możliwe są tylko wtedy, gdy w rzece utrzymana jest jej biologiczna drożność i to nie tylko w jej głównym nurcie lecz także w połączeniach z jej bocznymi ramionami, dopływami i starorzeczami. Temat betonowych, gładkich rur w których prąd wody jest nie zwykle silny i nie możliwy do pokonania dla większości ryb, jest już jednak tematem osobnym na tyle jednak ważnym, że warto było o nim wspomnieć.    

 Wpływ na życie i możliwość rozwoju ryb mają przede wszystkim budowle piętrzące takie jak elektrownie wodne, jazy, stopnie, zastawki itp. które uniemożliwiają swobodne przemieszczanie ryb wędrownych. Elektrownie wodne przegradzające rzeki zmuszają ryby przemieszczające się w dół rzeki do przepływania przez kanały turbin, w których to kanałach wiele ryb ginie. Duży negatywny dla ryb wpływ mają także  zbiorniki retencyjne, które powodują zaburzenia naturalnego przepływu wody i utrudniają tak zwaną komunikację między ciekami.  Zaburzenia te mają zgubny wpływ na ukształtowanie i zarastanie koryta oraz na skład materiału tworzącego dno cieku poniżej, a tym samym na ograniczenie powierzchni tarlisk.

 
Znakomita większość budowli przegradzających dziś nasze rzeki to dowód całkowitego braku zrozumienia jak funkcjonuje obieg wody, retencja naturalna. Przy okazji bariera dla żywych organizmów, a także elementów biotopu, który także musi migrować, by sycić „apetyt wody" na porywanie cząstek. Gdy próg przerywa ten odwieczny szlak, rzeka zaczyna erodować swe koryto poniżej i w skrajnych przypadkach dochodzi nawet do zniszczenia „pancerza", wodonośnego i suszy hydrologicznej. Tuz za naszą zachodnią granicą, ale także w wielu innych krajach rozbiera się te konstrukcje jedna po drugiej, w ramach renaturyzacji. Dla potrzeb stabilizacji stosunków wodnych przede wszystkim trzeba odtwarzać naturalną retencję i tą drogą zabezpieczać też społeczeństwo przed powodziami. Proces ten jest jednak długotrwały, stąd chwilowo trzeba chociaż budować obejścia dla migracji ryb, potocznie zwane przepławkami.

 

Ludzka pomoc w migracji

Mówiąc o czynionych przez ludzi próbach pomocy w migracji, trzeba wskazać, że żadna przepławka nie zastąpi drożnej rzeki! Jej sprawność w najlepszym układzie to ułamek procenta z sukcesem pokonujących piętrzenie zwierząt, w stosunku do liczby stad próbujących tego dokonać. Na dodatek działa tylko w jedna stronę - pod prąd, za sprawą prądu

Wabiącego. W dół trzeba rybami kierować, i wcale nie jest to łatwe, oraz kosztowne. Tym niemniej, na razie lepsze coś, niż nic.

Na świecie jednak dziś przede wszystkim rozbiera się zapory, jeśli znaczenie cieku dla rozrodu dzikich ryb zostanie ujawnione... To najskuteczniejsza droga odrodzenia stad ryb i innych zwierząt - RZEKI WOLNE OD ZAPÓR, JAZÓW I INNYCH PRZEGRÓD

  

Metody udrażniania rzek

 

Rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 28.09.2004 r. Dz.U. Nr 220 poz. 2237 wyraźnie precyzuje jakie obowiązki spoczywają na budowniczych  urządzeń hydrotechnicznych: „Sposoby ochrony gatunków dziko występujących zwierząt polegają w szczególności na: ... zapewnieniu drożności cieków będących szlakami migracji, w tym budowie przepławek i kanałów, rozbiórce oraz stałej konserwacji istniejących przepławek"

Obecnie istniejące budowle hydrotechniczne powodują przerwanie ciągłości wielu rzek i w większości nie pozwalają na swobodne przemieszczanie ryb w górę rzeki. W chwili obecnej wiele budowli ma stosunkowo niewielką wysokość piętrzenia (szacuje się, że 49,5% budowli posiada h ≤ 1,0 m, a 70,4% - h≤ 1,5 m). Z tego powodu budowa w ich obrębie kosztownych przepławek wydaje się być nie uzasadniona ekonomicznie. W wielu przypadkach lepszym i bardziej racjonalnym sposobem jest modernizacja samej budowli w taki sposób aby nie była ona przeszkodą nie do pokonania przez ryby. W wielu przypadkach wystarczy tylko trochę dobrej woli...

Metodami udrożnienia rzek w takich przypadkach mogą być np. : wycięcie stopnia w przelewie, dopasowanie głębokości poniżej przeszkody do wysokości piętrzenia stopnia (według formuły: głębokość poniżej piętrzenia =1,25 wysokości przeszkody ponad lustro wody), zabudowanie dolnego stanowiska budowli kamieniami i odpowiednie ułożenie większych bloków kamiennych tak, aby utworzona w ten sposób rampa nie stanowiła przeszkody dla przemieszczającej się fauny wodnej.  

Natomiast budowle nie przydatne nikomu i niczemu należy bezwzględnie usunąć, lub zastąpić bystrotokami.  

 

 

 troc1

Pokonać przeszkodę

 

 

Logowanie

Wsparcie

Jeśli uważasz, że to co robi autor jest przydatne, możesz go dobrowolnie wesprzeć.





Kto jest On Line

Odwiedza nas 202 gości oraz 0 użytkowników.

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem