Eriada – inny wymiar przestrzeni.

Opis Eriady z II tomu trylogii „Król Myśli”.

Eriada, o czym przekonał się Zazianty, nie była zwykłym zbiorem wielu wszechświatów, otoczonych pustką, jak to miało miejsce w przypadku Wymiaru, w jakim znajdowały się wszechświaty, powstałe w wyniku podzielenia się przez Zaziantego swoim doskonałym życiem z bogami, a w efekcie astralami ludźmi i zwierzętami. Eriada była przede wszystkim cudowna i to tak, że nawet Zazianty, będący w swym poprzednim wcieleniu absolutem, nie znalazł w swoim boskim słowniku wystarczającej ilości słów, by to piękno opisać. Widząc Eriadę Zazianty przyznał, że nic w tym dziwnego, iż zwróciła ona na siebie uwagę kogoś, kto zapragnął zająć w niej miejsce Bibiany. Odpowiedź na pytanie, czym jest Eriada nie należała do prostych i oczywistych. Trudno też na to pytanie odpowiedzieć wymijająco w stylu: a czym nie jest? Jedno było pewne Eriada nie była byle czym. To niezwykle skomplikowany konglomerat wszechświatów, połączonych ze sobą przeróżnej maści łączami, przewodami, kosmicznymi traktami, estakadami, umożliwiającymi podróże po czasoprzestrzeni. Konglomerat posiadający oprócz stałych łączy, także łącza lewitujące, przemieszczające się według zapewne jakiegoś schematu, był doskonałym żywym organizmem. Zazianty był pełen podziwu dla inteligencji i pomysłowości Bibiany. Stwórca przyjrzał się także organizmom organicznym, zamieszkującym niezliczoną ilość przeróżnych planet, ale i nie tylko planet, bo organizmy żywe zamieszkiwały tu nie tylko na planetach, ale także na ciałach kosmicznych, które z planetami nie miały nic wspólnego. Mnogość form życia była tu niezliczona. Ludzie, zwierzęta, istoty rozumne i te mniej rozumne, wszystkie bez wątpienia były doskonałym dziełem stwórczym kogoś wyjątkowego, kogoś, kto po pierwsze i przede wszystkim musiał cechować się miłością. Inne przymioty, takie jak mądrość, inteligencja, wiedza, kreatywność, miały tu o wiele mniejsze znaczenie, choć nie można było ich odmówić stwórcy Eriady. Zazianty przyjrzawszy się pobieżnie dziełu Bibiany, zaczął szukać zadry znajdującej się w tym świecie. Wiedział, że nie będzie to łatwe. Opis intruza, który przedstawiła Bibiana, był wprawdzie bardzo precyzyjny, ale odnalezienie kogoś, kto nie chce być znaleziony, w przestrzeni tak ogromnej jak Eriada, było zadaniem wyjątkowo trudnym. Zazianty chcąc dotrzymać słowa danego Bibianie, był zmuszony do podjęcia ogromnego wysiłku i wykazania się niezwykłą pomysłowością i spostrzegawczością.

Kup trylogię „Król Myśli” https://marfish.pl/sklep/ >>>

Zobacz, co czytelnicy napisali o trylogii „Król Myśli” >>>

Opis Eriady z III tomu trylogii „Król Myśli”

Nikt tak dobrze jak Bibiana nie znał Eriady. Nawet intruz, który od jakiegoś czasu dokonywał tu spustoszenia i przejmował władzę, nie poznał w całości tego Wymiaru. Eriada miała wielokrotnie pozakrzywianą czasoprzestrzeń, którą można dla łatwiejszego zrozumienia jedynie, ale nie dla precyzyjnego naukowego opisu, w dużym uproszczeniu porównać z wyszukaną kobiecą fryzurą, ułożoną z wielu warkoczy i loków rękoma wyjątkowo zdolnej fryzjerki z fantazją. Dodać należy, że fryzura ta ciągle się zmieniała pod wpływem obrotów gigantycznych struktur, czyli włókien, które w obecnym opisie nazwano włosami. W ciągłym obrotowym ruchu znajdują się planety, gwiazdy, galaktyki, a nawet ich gromady. Włókna to skupiska gromad i supergromad galaktyk, które niczym ogromne nici rozciągnięte na długości miliardów lat świetlnych, przecinają pustkę Wymiaru Bibiany. Podobne włókna tworzyli także bogowie stwórcy tworzący swoje wszechświaty w wymiarze Zaziantego. Włókna, czyli nasze włosy są bardzo cienkimi walcami, mniej więcej o proporcjach ołówka – mają setki milionów lat świetlnych długości, ale tylko kilka szerokości. W tej skali galaktyki, które tworzą włókna, można porównać do pyłku kurzu. Galaktyki powoli kręcą się w gigantycznym wirze. Ruch ten nie daje się jednak niczym zmierzyć, mowa tu bowiem o milionach lat. Bibiana na Eriadzie, a bogowie stwórcy w wymiarze Zaziantego tak uformowali materię, że galaktyki tworzące włókna po jednej stronie takiej nici (włosa) oddalają się, zaś po przeciwnej – zmierzają w kierunku środka. Galaktyki poruszają się wokół osi tych włókien. Niektóre z prędkością nawet stu kardiali na sekundę. Nie jest to ruch po orbicie, bo galaktyki przyciągane są też do gromad, które znajdują się na końcach włókien. Pojedyncza galaktyka wykonuje ruch podobny do korkociągu: obraca się wokół osi włókna i jednocześnie zmierza ku jego końcowi. Na końcach włókien ruch ten przyspiesza. Tylko stwórcy wiedzą w jakim celu. Tylko też stwórcy wiedzą, w jakim celu cała materia wszechświatów wprowadzona jest w ruch obrotowy. Eriada w swej budowie przypominała wszechświaty bogów stwórców, była jednak od nich dużo większa, a jej struktura nie ograniczała się tylko do wirujących włókien. W Eriadzie istniały ponadto gigantyczne struktury materii, możliwe do zaobserwowania tylko przez bogów, którzy swoim wzrokiem i umysłem potrafili je dostrzec. Ten przekraczający wszelką wyobraźnię Wymiar, mimo swej wielkości i różnorodności był tak skonstruowany, że możliwe w nim były podróże na odległości międzygalaktyczne i dalsze, które to podróże odbywały się w czasie porównywalnym do podróży między kontynentami na dowolnej planecie przy wykorzystaniu tradycyjnych środków transportu. Bibiana, która Eriadę wymyśliła i swoją pracą stworzyła, wiedziała o niej wszystko. Zamieszkujący ten Wymiar inteligentne stworzenia na przestrzeni wieków opisały ją dokładnie wszystkimi dostępnymi środkami. Piękno Eriady wychwalali w swych wierszach poeci, w pieśniach śpiewacy, a w kompozycjach muzycy. Wychwalany był też stwórca, którego tu czczono, tworząc przeróżne, często odbiegające od tego, czego życzyłaby sobie sama Bibiana religie. Eriada kryła w sobie wiele tajemnic, o których nikt poza Bibianą nie posiadał najmniejszej wiedzy. Wśród rozumnych form życia istniejących tu w ilościach trudno policzalnych, w wielorakich formach i stojących na różnym poziomie rozwoju nie istniała nawet świadomość tych tajemnic. Znajdowały się tu bowiem obszary, do których nie było dostępu. Były one niewidoczne nawet dla osób duchowych. Pokrywały się przestrzennie z tymi ogólnie dostępnymi, miały tę samą z nimi lokalizację, ale istniały oddzielnie. Zbudowane z innej materii, wyglądały odmiennie od miejsc ogólnie dostępnych. Takich światów równoległych było zaledwie kilka. Nawet dla Bibiany będącej absolutem, dla której nie było rzeczy niemożliwych zbudowanie takich miejsc, nie było łatwe. Na Eriadzie materia, z której zbudowany był Wymiar Zaziantego, była antymaterią. W światach równoległych materiałem budulcowym nie była antymateria, lecz właśnie koinomateria, taka sama jak ta, z której Zazianty ulepił swoją Planetę. Ona stanowiła materiał budulcowy przedmiotów i organicznych form żywych światów niewidzialnych na Eriadzie. W jeden z takich światów wleciała Bibiana po powrocie od Zaziantego.

Kup trylogię „Król Myśli” https://marfish.pl/sklep/ >>>

Zobacz, co czytelnicy napisali o trylogii „Król Myśli” >>>

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *